
Internet okazuje się dla polityków niebezpiecznym narzędziem. Czołowi politycy PO i PiS dołączyli do facebookowej grupy "Premier – Jarosław Kaczyński (kartofel nr 2)", a to już kolejny przykład na to, że nieświadomą działalnością w sieci można przysporzyć sobie sporo politycznych problemów
– Masz ci los! – rozkłada ręce prof. Ryszard Terlecki, poseł PiS, który o sprawie dowiedział się dopiero od „Rz". – Nigdy bym się do takiej grupy nie przyłączył – dodaje. Tłumaczy, że swój internetowy profil prowadzi najczęściej sam, ale korzysta też z pomocy asystenta. – Zaraz zadzwonię do niego, żeby mnie z niej wykasował. CZYTAJ WIĘCEJ
Jak pisze "Rzeczpospolita", politycy padli ofiarą powszechnego facebookowego zjawiska. Polega ono na tym, że użytkownik dostaje zaproszenie do grupy, która np. gwarantuje wymianę opinii na dany temat, a potem dowiaduje się, że zmieniła swoją nazwę.
Eksperci wskazują, że politycy w Internecie popełniają szkolne błędy. – Większość z nich traktuje Facebook jak zabawkę, a nie profesjonalne narzędzie komunikacji. To błąd, który się później mści – mówi „Rz" dr Wojciech Jabłoński, politolog z UW. CZYTAJ WIĘCEJ
Źródło: "Rzeczpospolita"

