
W nocy z piątku na sobotę w oknie życia we Wrocławiu siostry zakonne odkryły 20-latka. Mężczyzna usłyszał już zarzuty zniszczenia mienia. Teraz ujawniono, jak się z tego tłumaczył.
REKLAMA
20-latek w oknie życia we Wrocławiu
W budynku Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego przy ul. Rydygiera we Wrocławiu znajduje się specjalna wnęka. Jest ona przeznaczona dla matek, które chcą pozostawić swoje małe dzieci. Jednak 30 października w oknie życia znalazł się dorosły mężczyzna.Około godziny 1 w nocy siostry boromeuszki obudził alarm, który uruchamia się przy każdym otwarciu okna. Ku ich zaskoczeniu do niewielkiej szczeliny wcisnął się i zasnął mężczyzna. Na miejsce została wezwana straż pożarna i policja.
Okazało się, że 20-latek był kompletnie pijany. Funkcjonariusze przewieźli go do izby wytrzeźwień. Dopiero po wytrzeźwieniu usłyszał on zarzuty zniszczenie mienia, co jest zagrożone karą nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
Tłumaczenia 20-latka z okna życia
– Podejrzany przepraszał i tłumaczył się nietrzeźwością. Twierdzi, że niewiele pamięta – powiedział TVN24 Łukasz Dutkowiak, rzecznik wrocławskiej policji.Mężczyzna wchodząc do wnęki zabrudził przestrzeń, w której zostawia się dzieci. Zniszczył też leżącą tam wanienkę. Łącznie straty wyceniono na kwotę ok. 2 tys. zł.
Czytaj także: