"Rzeczpospolita"
"Rzeczpospolita"

Decyzja właściciela dziennika "Rzeczpospolita" - Grzegorza Hajdarowicza o zwolnieniu Tomasza Wróblewskiego, do niedawna redaktora naczelnego tej gazety i Cezarego Gmyza, autora tekstu o trotylu na wraku tupolewa jest komentowana we wszystkich mediach i przez wielu ekspertów rynku. Czy słusznie? Czy zwolnienie szefa "zwykłej" firmy byłoby tak samo analizowane?

REKLAMA
Opinia publiczna się podzieliła. Jedni uważają, że media to jest pewne dobro wspólne, więc należy im się przyglądać, monitorować, patrzeć na ręce. Komentatorzy, którzy należą do tej grupy, zastanawiają się głośno, czy właściciel wydawnictwa może robić, co mu się podoba czy podjął słuszne decyzje.
Jest jednak jeszcze druga grupa - jej przedstawiciele sądzą, że jeśli firma jest prywatna, to jej właściciel może robić, co mu się podoba, podejmować własne decyzje i nie przejmować się opinią publiczną. Czyli mieć takie same prawa jak właściciel fabryki - np. samochodów czy śrubek. Jeżeli jej właściciel zwolni szefa jakiegoś departamentu to nikt z opinii publicznej z tym nie dyskutuje.
A jak jest [Waszym zdaniem]? Przychylać się do pierwszej opinii, że media należą do społeczeństwa, różnią się od innej działalności biznesowej i powinniśmy szczególnie patrzeć na ręce ich właścicieli? Czy uważacie może, że wszystko, co się dzieje w prywatnym wydawnictwie, to sprawa właściciela i nie powinno się wtrącać w jego decyzje?