
Komentatorzy takich tytułów, jak "The Guardian", "Sueddeutsche Zeitung" i "Le Figaro" przeważnie pozytywnie komentują reelekcję Obamy na prezydenta USA. Z kolei w rosyjskiej prasie pojawiają się zarzuty co do przebiegu samego głosowania.
“Drugie zwycięstwo Obamy nie jest już tak spektakularne jak poprzednie, a jednak pod wieloma względami robi o wiele większe wrażenie” – tytułuje swój komentarz do wyniku amerykańskich wyborów “Guardain”. Korespondent gazety, Gary Younge, wskazuje, że choć po ogromnym entuzjazmie z 2008 roku tym razem nie było już śladu, ważne jest co innego.
"Guardian"
“Trudno sobie wyobrazić prezydenta walczącego o reelekcję, który startowałby z tak trudnej pozycji i ostatecznie tak widowiskowo wygrał” – pointuje Gary Younge. Gazeta zwraca jednak uwagę na fakt, że Obamie przyjdzie rządzić bardzo głęboko podzielonym społeczeństwem i ścierać się z Republikańską przewagą w Kongresie.
“Jego największym obciążeniem były olbrzymie oczekiwania, które sam rozbudził w swoich przemówieniach. Dlatego podczas swojego pierwszego wystąpienia po reelekcji Obama zaproponował zmiany. Prezydent wie, że stracił wiele z magicznej aury, jaka mu kiedyś towarzyszyła. Dlatego teraz musi zaproponować wyborcom politykę małych kroków.” – pisze Sebastian Gierke z “Sueddeutsche Zeitung”.
Niemiecki dziennik, podobnie jak “Guardian”, podkreśla, że Amerykanie co najmniej od czasu wyborów w 2000 roku są bardzo podzielonym społeczeństwem.
"Suddeutsche Zeitung"
Jak informuje strona rian.ru, w rosyjskiej prasie przeczytać można dużo na temat tego, że “Dziesiątki milionów Amerykanów, którzy poszli na wybory, aby zdecydować, czy prezydentem zostanie Barack Obama, czy Mitt Romney, napotkało w punktach wyborczych długie kolejki i różnorodne problemy techniczne utrudniające oddanie głosu”. Jak sugeruje autor przeglądu prasy takie informacje ukazały się w gazetach Vedomosti, Kommersant, Rossiiskaya Gazeta i Nezavisimaya Gazeta. Czytaj też: Romneyowi zabrakło wiary w to, że naprawdę może zwyciężyć
“Europa, która czekała na sukces dotychczasowego prezydenta, z radością powitała ciągłość władzy w Białym Domu, jednak z napięciem obserwuje możliwe zmiany w polityce zagranicznej Obamy” – pisze “Le Figaro”. Komentator gazety obawia się przede wszystkim tego, że prezydent elekt będzie skłaniał się ku agresywnym interwencjom militarnym w różnych częściach świata.
"Le Figaro"
