
Mimo przyjęcia szczepionki, Anna Wendzikowska przeszła COVID-19. Choroba dopadła także jej córki. Teraz dziennikarka TVN ostrzega wszystkich przez koronawirusem. Zwróciła się z apelem o ostrożność.
REKLAMA
Anna Wendzikowska o koronawirusie
Nie od dziś wiadomo, że szczepionki przeciwko koronawirusowi zmniejszają prawdopodobieństwo ciężkiego przebiegu COVID-19. Coraz więcej słyszy się też o osoba, które przyjęły preparach chroniący je przez zakażeniem, a i tak złapały SARS-CoV-2.Do jednej z tych osób należy Anna Wendzikowska, która - jak sama zresztą przyznała - była szczepiona. Niestety razem z córkami (6-letnią Kornelią i 3-letnią Antoniną) zachorowała na COVID-19. Teraz czuje się dużo lepiej, ale ostrzega swoich fanów przed tym, aby zachowywali ostrożność.
"Kiedy wydawało się, że najgorsze za mną, nastał prawdziwy czas próby… Kochani, uważajcie na siebie, mimo szczepienia i środków ostrożności, Covid nas dopadł" – napisała na Instagramie, załączając do wpisu zdjęcie z dziećmi.
W dalszej części wpisu zauważyła, że opieka nad córkami podczas choroby nie należała do najłatwiejszych zadań. "Na co dzień bywa ciężko, ale tego, co przeszłam w ostatnich tygodniach, nawet za bardzo się nie da opisać. Poczułam ciężar samotności w macierzyństwie, nie polecam" – czytamy.
Dodatkowo, za mało się mówi o neurologicznych skutkach Covida, bezsenności, stanach lękowych i i takim poczuciu, że nie jest się do końca sobą. To zdecydowanie nie jest "zwykła grypa.
Wendzikowska nie utrzymuje kontaktu z rodzicami
Jak informowaliśmy wcześniej w naTemat, pod koniec września Anna Wendzikowska zdecydowała się na szczere wyznanie podczas rozmowy z fanami na żywo na Instagramie. "Czy rodzice pomagają pani w opiece nad dziewczynkami?" – tak brzmiało jedno z pytań. "Nie pomagają. Nie jesteśmy w kontakcie" – odpowiedziała dziennikarka.O relację z rodzicami spytał celebrytkę reporter Pudelka. – Nie ma co rozpamiętywać przeszłości i mieć do kogoś pretensji. To stawianie się w pozycji ofiary – stwierdziła. Wendzikowska podkreśliła również, że "pielęgnowanie w sobie urazy cofa człowieka w rozwoju".– Można komuś wybaczyć, kogoś kochać i nie mieć sytuacji napiętej, ale chcieć zachować dystans dla własnego zdrowia psychicznego" – dodała.
Czytaj także: