
W internecie często jesteśmy tym, kim chcemy być. Jak się teraz okazuje, wirtualne alter ego może posłużyć również do tego, by w realu… stać się tym, kim chcemy. A nawet schudnąć.
REKLAMA
W wirtualnej rzeczywistości – grając przez internet lub na portalach społecznościowych – możesz odkryć bardziej tolerancyjną lub chudszą wersję siebie. Jak wynika z badań Elizabeth Behm-Morawitz z Uniwersytetu w Missouri, przeprowadzonych na użytkownikach gry Second Life, nasze internetowe alter ego – w grach nazywane avatarem – może wpływać na nasz rzeczywisty stan zdrowia czy wygląd – pisze "Huffington Post".
Zobacz też: Cała Polska gra. "My graliśmy w młodości w brydża, dzisiaj gra się na komputerze. To po prostu znak czasów"
Według Behm-Morawitz stworzenie avatara to mały wysiłek i małe ryzyko, ale zarazem szansa do tego, żeby zobaczyć jak wyglądamy w trochę innym wcieleniu. Stworzenie wyidealizowanej wizji siebie może zaś pomóc się zmienić. "Ludzie chcący schudnąć mogą stworzyć zgrabniejsze avatary, co pozwala im zwizualizować siebie jako zdrowszych i chudszych" – tłumaczy dla "HP" naukowiec.
Behm-Morawitz ustaliła to na podstawie ankiety wśród użytkowników Second Life, którzy odpowiadali na pytania o samopoczucie związane z avatarem, ale i swój realny stan zdrowia. Okazało się, że samoocena w "realu" jest silnie skorelowana z alter ego w internecie. Korelacja jest prosta: im lepiej postrzegani jesteśmy w sieci, tym lepiej się czujemy.
Czytaj też: Planszówki, strzelanki, symulacje – coraz częściej gry pomagają firmom znaleźć odpowiednich pracowników
I chociaż, jak podkreśla w rozmowie z "Huffington Post" Behm Morawitz, trzeba jeszcze zbadać wiele aspektów tego zjawiska. Według naukowca jest to jednak właściwy trop do walczenia z uprzedzeniami i zwiększaniem empatii w społeczeństwie.
