
Donald Tusk przytoczył w mediach społecznościowych fragment rozmowy, którą odbył kiedyś z jednym z braci Kaczyńskich. Nie wiadomo, czy to jego komentarz do obecnej sytuacji politycznej w kraju, ale trzeba przyznać, że słowa, które miały paść w tej konwersacji, są bardzo dosadne.
REKLAMA
"Wiele lat temu spytałem Kaczyńskiego, dlaczego w jego partii jest tylu łajdaków. Powiedział, że porządki w kraju można robić używając nawet brudnej szmaty. Nazwisk nie wymienił. Sami zgadnijcie" – napisał na Twitterze Donald Tusk.
Nie wiadomo, o których polityków chodzi przewodniczącemu Platformy Obywatelskiej. Być może wpis Donalda Tuska nawiązuje do zapowiadanych przez niego opowieści z rozmowy z Lechem Kaczyńskim, o których wspomniał przy okazji wywiadu w "Faktach po faktach".
– Kiedyś Lech Kaczyński powiedział mi: "uważaj, Jarosław za bardzo Unii nie kocha". Mam wciąż w pamięci bardzo wiele ciekawych wątków tej rozmowy. Przyjdzie czas, gdy będę o nich opowiadał – wspominał Donald Tusk.
Podczas wywiadu padła wtedy także ocena rządów Jarosława Kaczyńskiego. – Kaczyński zawsze udawał polityka antyrosyjskiego. Prawdopodobnie pieniądze Unii i ciągle proeuropejskie nastroje wśród wyborców PiS-u to jedyne hamulce, które zatrzymują PiS i Kaczyńskiego przed jawnym wychodzeniem z Unii Europejskiej – stwierdził Tusk. Polityk ocenił też, że Kaczyński "to idealny przykład psychiki autorytarnej".
Czytaj także:Przypomnijmy, że politycy opozycji od kilku dni podkreślają, cytując ustalenia Wirtualnej Polski, że osobą, która nie powinna zasiadać w rządzie, jest wiceminister sportu Łukasz Mejza. Chodzi o tekst, który ukazał się w środę, 24 listopada.
Wirtualna Polska opublikowała artykuł, z którego wynika, że firma wiceministra sportu i turystyki Łukasza Mejzy obiecywała leczyć osoby zmagające się z nieuleczalnymi chorobami. Łukasz Mejza miał osobiście przekonywać rodziców chorych dzieci, że terapia za pośrednictwem jego firmy je wyleczy – cena wyjściowa wynosiła 80 tysięcy dolarów. Metoda, którą zachwalał Mejza, nie ma medycznego potwierdzenia.
Posłowie Lewicy zawiadomili prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez Mejzę. Sam zainteresowany zaprzeczył i zapowiedział pozew Wirtualnej Polsce.
W poniedziałek polityk PiS opublikował w mediach oświadczenie, w którym stwierdził, że ustalenia portalu są pomówieniami, a termin ich publikacji nie jest przypadkowy, bo miał się zbiec w czasie z propozycjami przejścia na stronę opozycji. Kiedy je odrzucił medium opublikowało teksty.
"To szukanie haków zbiegło się w czasie z kierowanymi pod moim adresem propozycjami opuszczenia obozu rządowego i przejścia na stronę opozycji. Gdy oferty zostały przeze mnie odrzucone, zaczęły pojawiać się doniesienia medialne mające przedstawić mnie jako potwora. Trudno mi uwierzyć, że to przypadek" – twierdzi Łukasz Mejza.
Wiceminister sportu uważa, że poniedziałkowy tekst Wirtualnej Polski "zawiera szereg rażących kłamstw i błędów", a wokół części z nich "autorzy osnuli bardzo ciężkie i krzywdzące oskarżenia dotyczące żerowania na nieszczęściu osób chorych", co "narusza jego dobra osobiste i godzi w jego dobre imię".