
Wydawało się, że New England Revolution z Adamem Buksą w składzie mogą w tym sezonie powalczyć o mistrzostwo MLS. Polak prezentował się świetnie, a minionej nocy zdobył kolejnego, już 17. gola w rozgrywkach. Niestety, w serii rzutów karnych reprezentant Polski nie wykorzystał decydującej jedenastki.
REKLAMA
Adam Buksa z pewnością zalicza najlepszy sezon w swojej dotychczasowej karierze. Polski napastnik odzyskał skuteczność na miarę króla strzelców ligi MLS.
Dodatkowo Buksa zyskał uznanie w oczach selekcjonera reprezentacji Polski. Paulo Sousa zdecydowanie stawia na snajpera New England Revolution, który kilkukrotnie występował w duecie z Robertem Lewandowskim.
Choć listopadowe mecze reprezentacyjne przeszły Buksie koło nosa ze względu na kontuzję, wrócił już na boiska, żeby wesprzeć NER w walce o tytuł mistrzowski. W USA rozpoczęły się bowiem decydujące play-off o miano najlepszej drużyny w Stanach Zjednoczonych. Klub Buksy po świetnej fazie zasadniczej mógł liczyć na walkę o najważniejsze piłkarskie trofeum. Niestety, minionej nocy dosyć niespodziewanie Buksa i jego drużyna przegrali w półfinale.
Mecz z New York City FC od początku nie układał się gospodarzom. Pierwszego gola stracili już w 3. minucie spotkania. Na szczęście dosyć szybko odpowiedzieli za sprawą firmowej akcji tego sezonu. Do piłki po dośrodkowaniu najwyższej wyskoczył polski napastnik i celnym strzałem głową zdobył bramkę.
Dla Buksy było to 17. trafienie w sezonie. Revolution musieli jednak gonić już w dogrywce, kiedy stracili gola w 109. minucie po trafieniu Valentina Castellanosa. Gospodarze ponownie jednak odpowiedzieli, Tajon Buchanan na dwie minuty przed końcem dodatkowych pół godziny gry, dał radość kibicom NER.
W serii rzutów karnych lepsi okazali się jednak goście. Wykorzystali wszystkie pięć prób, a szans przedłużenia nadziei nie zamienił na trafienie właśnie Buksa. Polak podszedł do czwartego karnego, ale pomylił się z "wapna".
Tym samym sezon ligowy dla Buksy dobiegł końca. To jednak nie oznacza, że w temacie jednego z najlepszych napastników sezonu MLS będzie już cicho. Od pewnego czasu mówi się o sporym zainteresowaniu transferem Buksy ze strony klubów z Premier League. Polak pokazał się z dobrej strony zarówno klubowo, jak i reprezentacyjnie w 2021 roku. I niewykluczone, że to będzie przepustka do większego, piłkarskiego świata.
Taką drogę obrał Przemysław Frankowski, który wrócił do Europy po okresie pobytu w MLS. Polski skrzydłowy stał się ważną postacią RC Lens we francuskiej Ligue 1. Dodatkowo może liczyć na regularne powołania do reprezentacji Polski.
Buksa i NER mogą sobie jedynie pluć w brodę, że nie skonsumowali sukcesu osiągniętego w pierwszej części sezonu w jego decydujących momentach. Rywal z Nowego Jorku potrafił taktycznie przewyższyć gospodarzy, konsekwentnie realizując to, co nakreślił sobie w związku z półfinałową rywalizacją.
Trener Bruce Arena (były selekcjoner USA, rywalizował z Polakami na MŚ 2002) musi wyciągnąć wnioski. To nie pierwsza taka sytuacja, kiedy w najważniejszych momentach wypuszcza z rąk szanse na tytuł w MLS.
Czytaj także: