Wcześniej Anna Zalewska mówiła, że w podręcznikach nie ma miejsca dla Wałęsy. Teraz twierdzi, że nie był "wymazywany z książek".
Wcześniej Anna Zalewska mówiła, że w podręcznikach nie ma miejsca dla Wałęsy. Teraz twierdzi, że nie był "wymazywany z książek". Fot. Artur BARBAROWSKI / East News

Annę Zalewską oburzyły słowa Rafała Trzaskowskiego, którzy podczas swojego przemówienia w Kongresie Stanów Zjednoczonych stwierdził, że "rząd chce wykreślić Lecha Wałęsę z podręczników". Posłanka PiS zapewniała, że "to fake". Jednak jej wcześniejsze wypowiedzi, z czasów, kiedy była jeszcze ministrem edukacji narodowej, pokazują, że zaprzecza sama sobie.

REKLAMA
W czwartek 2 grudnia prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski wziął udział w zdalnym posiedzeniu podkomisji spraw zagranicznych do spraw Europy, energetyki, środowiska oraz cybernetyki Kongresu Stanów Zjednoczonych. Został poproszony przez Biały Dom o wygłoszenie przemówienia na temat stanu polskiej demokracji.
Podczas swojego wystąpienia już na samym początku nawiązał do lidera "Solidarności" i byłego prezydenta RP. – Lech Wałęsa wygłosił w Kongresie słynne przemówienie, które zaczął od słów "My, naród". Dzisiaj populistyczny rząd chce wykreślić Wałęsę z podręczników od historii – podkreślał Trzaskowski.
Czytaj także: Płomienna mowa Trzaskowskiego przed kongresmenami z USA. "Polska jest polem walki"

Zalewska zaprzecza sama sobie w sprawie Wałęsy

Do słów prezydenta Warszawy odniosła się na swoim profilu na Twitterze posłanka Prawa i Sprawiedliwości i była minister edukacji narodowej Anna Zalewska.
"R. Trzaskowski w rozmowie z podkomisją Kongresu USA zarzuca rządowi 'wymazanie L. Wałęsy z książek'. To kolejny dyplomatyczny fake totalnej opozycji. 'Solidarność' jest obecna w polskich szkołach. W liście do Kongresmenów USA zamierzam przedstawić fakty o nauce historii w Polsce" – można przeczytać w jej wpisie.

Szybko jeden z internautów zwrócił uwagę Zalewskiej, że jest niekonsekwentna w swoich wypowiedziach. Przypomniał posłance jej własną wypowiedź z lutego 2017 roku, gdy była jeszcze szefową MEN.
W rozmowie z Robertem Mazurkiem w Radiu RMF FM mówiła o reformie edukacji. Gdy została zapytana o to, czy "w podręcznikach do historii znajdzie się miejsce dla Lecha Wałęsy", odparła: "W podstawie programowej nie ma Wałęsy. Jest 'NSZZ Solidarność' i jej bohaterowie".
Stwierdziła, że Wałęsa to "postać złożona". "Dla jednych będzie bohaterem, dla innych agentem Bolkiem" – podkreślała. "Ja historii uczyć nie będę. Zachęcam do odwagi historyków" – dodała wówczas Zalewska.

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut