Była posłanka PO zatrzymana przez CBA. Kobiecie postawiono już zarzuty.
Była posłanka PO zatrzymana przez CBA. Kobiecie postawiono już zarzuty. Fot. Andrzej Hulimka/REPORTER

W czwartek Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało Bożenę K., byłą posłankę Platformy Obywatelskiej. Prokuratura poinformowała, że kobieta usłyszała zarzuty przywłaszczenia środków finansowych oraz złożenie fałszywych oświadczeń majątkowych. Wiadomo, jaka kara może jej grozić.

REKLAMA
  • Była posłanka PO Bożena K. została zatrzymana 2 grudnia przez Centralne Biuro Antykorupcyjne.
  • Kobietę podejrzewa się o fałszowanie oświadczeń majątkowych oraz przywłaszczenie środków finansowych.
  • Prokuratura zastosowała wobec niej poręczenie w kwocie 100 tys. zł.
  • Bożena K. zatrzymana przez CBA

    Jak informowaliśmy w naTemat.pl CBA poinformowało, że przed południem w czwartek w Warszawie funkcjonariusze tej służby z Delegatury CBA w Białymstoku zatrzymali jedną z byłych posłanek – byłą polityk Platformy Obywatelskiej Bożenę K.
    "Wszystko wskazuje na to, że w latach 2016-2019 złożyła nieprawdziwe oświadczenia majątkowe jako Poseł na Sejm RP, a także jako osoba zarządzająca gminną osobą prawną" – informowało wówczas CBA.
    Śledczy ustalili, że posłanka "nie wykazała między innymi zobowiązań finansowych oraz posiadanej ruchomości przekraczającej wartość 10 tys. zł". Zarzucano jej także działanie na szkodę Kancelarii Sejmu. Miała przywłaszczyć sobie środki przeznaczone na działalność biura poselskiego. Łącznie około 320 tys. zł.
    Funkcjonariusze przeszukali jej dom i przewieźli do Prokuratury Okręgowej w Ostrołęce. W piątek prok. Elżbieta Łukasiewicz potwierdziła wcześniejsze informacje o postawionych jej zarzutach. Byłej posłance grozi do 10 lat więzienia. Prokuratura zastosowała wobec niej poręczenie w wysokości 100 tys. zł.

    Posłanka komentowała kontrolę CBA

    Portal Gazeta.pl przypomina, że była posłanka PO w maju tego roku odnosiła się do śledztwa CBA. Posłanka przyznała wtedy, że przez dziewięć miesięcy CBA kontrolowało jej oświadczenie majątkowe i złożyła ona zastrzeżenia do kończącego je protokołu.
    Wątpliwości służb miały dotyczyć wówczas jedynie wartościowej rzeźby, którą posiadała. Kobieta podkreślała jednak, że przedmiot należał do jej męża, czego CBA miało nie chcieć uwzględnić. Natomiast w kwestii rzekomego wyłudzenia pieniędzy wskazała, że ustalenia służb są "absurdalne".
    Chodzi m.in. o zarzucane jej przywłaszczenie 580 tys. zł, podczas gdy przez cztery lata otrzymała na prowadzenie biura poselskiego 518,8 tys. zł.
    – To znaczy, że ja wyłudziłam więcej, niż otrzymałam przez całą kadencję na utrzymanie swoich biur. Nie potrafię tego zrozumieć. Czyli według CBA nie płaciłam przez te wszystkie lata pracownikom, nie odprowadzałam za nich składek ZUS, nie płaciłam za telefony, paliwo i wynajem? – mówiła portalowi.

    Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut