Lubelskie. Szkolny autobus zgubił ucznia/Zdjęcie poglądowe
Lubelskie. Szkolny autobus zgubił ucznia/Zdjęcie poglądowe Fot. ANDRZEJ MITURA/REPORTER

Mama 7-letniego chłopca z gminy Trzeszczany (powiat Hrubieszów) przeżyła chwile grozy, gdy jej syn nie pojawił się o wyznaczonej porze na przystanku. Okazało się, że chłopiec wysiadł kilka kilometrów dalej i zrozpaczony próbował wrócić do domu przez pola.

REKLAMA
Dojazd do szkoły w małych miejscowościach często jest sporym problemem i wymaga dużego zorganizowania opiekunów i rodziców. Nie zawsze jednak wszystko idzie po myśli. Pewna matka z województwa lubelskiego przeżyła horror, gdy usłyszała, że jej 7-letnie dziecko wysiadło na złym przystanku i słuch po nim zaginął.

Zgubiony chłopiec

O godzinie 13.10 ze szkoły wróciła 10-letnia starsza siostra zaginionego chłopca. O 14.10 miał wrócić 7-latek, na którego – jak informuje "Dziennik Wschodni" - na przystanku czekała babcia. Chłopiec jednak nie wrócił. Szybko okazało się, że opiekunowie w szkolnym autobusie nie zauważyli, że chłopiec wysiadł nie na tym przystanku, na którym powinien. Kiedy zorientowano się co się stało, szybko ruszyła akcja poszukiwawcza. Jak podaje dziennik, dziecka szukało 25 funkcjonariuszy straży pożarnej, 8 policjantów i 2 funkcjonariuszy straży granicznej.
Czytaj także:
Jak opowiada mama zaginionego chłopca, całą sytuację bardzo przeżył opiekun. Mówił, że nie wybaczy sobie, jak coś stanie się dziecku.

Myślałam, że zawału dostanę, jak mi opiekun powiedział, że chyba syna zgubili, bo wysiadł ze szkolnego autobusu nie tam gdzie powinien. Ale ten pan był chyba jeszcze bardziej przerażony niż ja. Kiedy pojechaliśmy szukać chłopca, to powiedział, że coś sobie zrobi, jeśli syn się nie odnajdzie. Bardzo to przeżywał.


Happy end

Na szczęście akcja poszukiwawcza nie trwała długo. Po zaledwie kilkudziesięciu minutach udało się odnaleźć chłopca. Okazało się, że przestraszony 7-latek nie widział, gdzie jest, więc poszedł polami w kierunku innej wsi, gdzie poprosił o pomoc. Osoby, na które trafił, odwiozły go do domu.
Policja zapowiada sprawdzenie, czy nie doszło do zaniedbań w opiece nad dojeżdżającymi uczniami.