
Święta to wyjątkowy czas dla wszystkich osób wierzących. To właśnie teraz rodzi się ich Bóg. To moment, kiedy pojawiają się górnolotne sformułowania o miłości do bliźniego, dbaniu o strudzonego wędrowca, którego zaprasza się do stołu, gdzie czeka na niego wolne nakrycie. Okazuje się jednak, że wiara wielu osób jest dla nich wygodna wyłącznie wtedy, kiedy opiera się na słowach, a nie musi wyrażać się w czynach.
REKLAMA
Skąd taka surowa ocena? Z obserwacji, która trwa od miesięcy. W przygranicznych lasach, tuż przy wschodnich krańcach, przy granicy z Białorusią, trwa dramat ludzi, którzy w tak katolickim kraju nie są w stanie znaleźć schronienia.
Przy okazji świąt wielu nasuwa się skojarzenie z Maryją i Józefem. Ci nie byli jednak uchodźcami. Jak powiedział kiedyś Tomasz Terlikowski: "W Betlejem byli u siebie, to było miasto pokolenia Józefa. To u siebie nie znaleźli miejsca". Błąkali się jednak z miejsca na miejsce, by znaleźć schronienie dla siebie i oczekiwanego przez nich dzieciątka.
Mimo że wspomniani niewiele mają wspólnego ze współcześnie błąkającymi się uchodźcami, łatwo znaleźć w ich historii początki chrześcijańskiego wsparcia dla bliźniego. Kto wie, być może i teraz, kiedy para biblijna poruszałaby się po naszym kraju, nie znalazłaby schronienia, bo "obcy won", bo "nie mam czasu", bo "się boję", bo...
Czytaj więcej: Krytyka koncertu TVP dla żołnierzy. "Raptem kilka kilometrów dalej z zimna umierają ludzie"
Któregoś dnia napisałam na Twitterze: "głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, przybyszów w dom przyjąć, więźniów pocieszać, chorych nawiedzać, umarłych pogrzebać".
Wielu wytknęło mi wówczas, że "jak jestem taka mądra", mam dać się gwałcić uchodźcom, którym zaoferuję jakąkolwiek pomoc. Nie wiem, skąd takie skojarzenia u tych, którzy mienią się na co dzień katolikami i uczestniczą co niedzielę w mszy świętej.
Czytaj więcej: Torturowanie kobiet, poniżanie mniejszości, umieranie ludzi w lesie? Tego narodu nic nie rusza
Jedno wiem na pewno - najczęściej, wobec uchodźców, nie stosujemy wspomnianych zasad. Oprócz jednej – "umarłych pogrzebać", bo ofiar wśród błąkających się po przygranicznych lasach będzie coraz więcej.
Pamiętajmy o tym, kiedy w swoich ciepłych domach, przy blasku choinki będziemy szykować wolne nakrycie dla strudzonego wędrowca i życzyć sobie "wesołych świąt".
