
Białoruś reaguje na sankcje, które niedawno wprowadziła Unia Europejska. Reżim Aleksandra Łukaszenki odpowiada na ograniczenia gospodarcze embargiem na produkty żywnościowe pochodzące z krajów wspólnoty. Będzie to też dotyczyć towarów importowanych z Polski.
REKLAMA
Białoruś wprowadza embargo
O krokach podjętych przez białoruskie władze w związku z unijnymi sankcjami poinformowała we wtorek powołując się na rządowe źródła agencja BiełTA."Decyzją rządu od 1 stycznia 2022 r. wprowadzone zostaje embargo na szeroką gamę produktów żywnościowych, pochodzących z krajów, które prowadzą dyskryminacyjną politykę i realizują nieprzyjazne działania wobec naszego kraju" – oświadczyło biuro prasowe rządu.
Oznacza to zakaz importu do kraju produktów z krajów Unii Europejskiej, USA, Kanady, Islandii, Wielkiej Brytanii i Irlandii, a także Macedonii Północnej, Czarnogóry i Albanii.
Lista towarów objętych zakazem wwozu na Białoruś obejmuje świnie i wieprzowinę, mięso bydlęce, niektóre podroby, różne rodzaje innego mięsa (w tym solone, suszone lub wędzone), nabiał, warzywa, orzechy i owoce, różne rodzaje tłuszczu, kiełbasy, wyroby cukiernicze i inne.
Sankcje za ataki hybrydowe na Polskę i UE
Embargo na transport towarów jest wprowadzane w odpowiedzi na sankcje państw zachodnich wobec Białorusi. Wprowadzone 2 grudnia przez Radę Unii Europejskiej restrykcje dotyczą 17 osób i 11 podmiotów gospodarczych zaangażowanych w przemyt migrantów i sztuczne wywołanie kryzysu migracyjnego na granicy wspólnoty z Białorusią.– Zgodnie z zapowiedzią podjęliśmy jednomyślnie decyzję o pociągnięciu do odpowiedzialności osób i przedsiębiorstw zaangażowanych w hybrydowy atak na granice Polski i UE oraz za prześladowanie społeczeństwa obywatelskiego, w tym Polaków na Białorusi i mediów – mówił dzień wcześniej na posiedzeniu w Brukseli ambasador Polski przy UE Andrzej Sadoś.
– Na liście sankcyjnej są linie lotnicze Belavia. Te sankcje to dopiero początek, już dzisiaj intensywnie pracujemy nad kolejnym, znacznie szerszym pakietem sankcyjnym, na którym znajdą się wszyscy funkcjonariusze reżimu odpowiedzialni za ataki na Polskę, a także przedsiębiorstwa, podmioty wspierające reżim – dodał dyplomata.
Łukaszenka zaprzecza
Jaki informowaliśmy w naTemat.pl w połowie listopada Aleksandr Łukaszenka zabrał głos podczas narady poświęconej planowanej na Białorusi reformie konstytucyjnej. Podczas swojego wystąpienia odniósł się także do sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. – Nie chcemy konfliktu na granicy, jest to dla nas absolutnie niekorzystne – powiedział.Jednocześnie białoruski lider zarzucił Polsce, że to jej "potrzebny jest konflikt". Zapowiedział też stanowczą odpowiedź na ewentualne sankcje UE. – Straszą nas sankcjami. Oni myślą, że ja będę żartować, że coś palnąłem i już. Nic podobnego. Będziemy się bronić – zapewniał wówczas białoruski przywódca.
Przekonywał, że Białoruś "nie zajmowała się i nie zajmuje" organizowaniem nielegalnej migracji, a oskarżenia wobec jego kraju to "kompletna głupota". Co więcej, twierdził, że białoruskie władze proponowały migrantom powrót do domów, ale oni są "uparci" i odmawiają. Dodał, że to z ich strony na granicę dostarczana jest pomoc humanitarna.
Czytaj także: