
Burza wokół Łukasza Mejzy nie cichnie. Jak zapewnił na antenie Polsat News rzecznik rządu Piotr Mueller, wszystkie doniesienia medialne nt. wiceministra sportu są badane. Dodał, że decyzja w sprawie przyszłości Mejzy może zapaść do końca bieżącego roku.
REKLAMA
Piotr Mueller był gościem programu "Graffiti" w Polsat News. Rzecznik rządu był pytany m.in. o reakcję władz na kontrowersje wokół Łukasza Mejzy, pod którego adresem pojawiło się wiele doniesień wskazujących na jego nieuczciwą działalność.
Prowadzący Marcin Fijołek zapytał, jaka przyszłość czeka wiceministra sportu. – W tej chwili pan minister zwrócił się o urlop w jednym i drugim miejscu. Sprawa jest wyjaśniana. Gdy te wyjaśnienia się zakończą, zakończy się to decyzją – odparł tajemniczo Mueller.
Rzecznik został więc poproszony o doprecyzowanie odpowiedzi. Na pytanie o to, czy kwestia przyszłości Mejzy w rządzie może zostać wyjaśniona jeszcze w tym roku, Mueller odpowiedział: "Myślę, że to termin, który jest realny".
Wiele osób naciskało rząd, by szybko podjął jakieś kroki w tej sprawie. Na razie jednak wiceminister nie poniósł żadnych konsekwencji. Według relacji Marka Suskiego niedługo po pierwszych publikacjach nt. Mejzy Jarosław Kaczyński kazał "jak najszybciej zbadać sprawę". Jednak pomimo zapowiedzi, lider PiS nie, podjął tematu Mejzy na nadzwyczajnym posiedzeniu klubu.
Kontrowersje wokół Mejzy i jego urlop
Mejza został wiceministrem pod koniec października. Kilka tygodni później WP opublikowało serię artykułów dotyczących jego wcześniejszej działalności. Portal informował, że polityk dopuszczał się m.in. handlowania maseczkami bez atestów, miał niespłacone długi, a w jego zeznaniach majątkowych występowały nieścisłości.Potem dziennikarze ustalili, że firma Mejzy – która reklamowała się sloganem "Leczymy nieuleczalne" – oferowała leczenie chorych dzieci metodami, które okazywały się niepotwierdzone medycznie i niebezpieczne, i w ten sposób wyłudzała pieniądze. Koszt każdej z tych terapii, na które rodziców dzieci miał namawiać sam Mejza, sięgał nawet 80 tys. dolarów.
W piątek WP informowało z kolei, że z powodu licznych nieprawidłowości firma Mejzy, która działała od połowy 2019 roku do października 2021, musi zwrócić ponad 600 tys. zł, które otrzymała z funduszy Unii Europejskiej na szkolenia dla przedsiębiorców.
Jeszcze przed tymi ostatnimi doniesieniami, 8 grudnia, wiceminister sportu na konferencji prasowej oznajmił, że jest to "największy atak polityczny po 1989 roku. Atak na Zjednoczoną Prawicę i większość rządową". – Jeżeli oddam mandat, na moje miejsce wejdzie poseł opozycji. Wtedy opozycja wywoła kryzys parlamentarny. Kiedyś politycy mówili o dorżnięciu watahy. Teraz chcą dorżnąć Mejzę – próbował przekonywać.
Potem poinformował, że nie składa rezygnacji, ale udaje się na bezpłatny urlop do końca roku. Ponadto poprosił Marszałek Sejmu Elżbietę Witek o przerwę w obowiązkach poselskich. Stwierdził, że zamierza skierować sprawę doniesień do sądu.
