Koszmarna śmierć 86-latki z okolic Włodawy. Obok mieszkała jej córka
Koszmarna śmierć 86-latki z okolic Włodawy. Obok mieszkała jej córka Fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Informacja o śmierci 86-latki, zamieszkującej okolice Włodawy (woj. lubelskie), wstrząsnęła Polakami. "Kobieta była niedożywiona, odwodniona i wyziębiona. (...) Miała bardzo głębokie odleżyny, wręcz otwarte rany, w których rozwinęły się larwy owadów" – ujawniła rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie, Agnieszka Kępka. Teraz wyszło na jaw, że córka zmarłej staruszki mieszkała zaledwie 300 metrów dalej.

REKLAMA
O makabrycznych doniesieniach z województwa lubelskiego informowaliśmy w naTemat we wtorek (14 grudnia). Pracownicy opieki społecznej dotarli do jednego z lokali mieszkalnych w małej miejscowości w okolicach Włodawy. Zastali tam 86-letnią kobietę w opłakanym stanie.
Seniorka była wyziębiona, odwodniona, niedożywiona i własnymi siłami nie była w stanie podnieść się z łóżka. Z relacji lokalnego portalu lublin112.pl wynika, że była w nim niemal zapadnięta i przyklejona przez mieszaninę różnego rodzaju wydzielin.
Dodatkowo staruszka miała głębokie odleżyny i otwarte rany, w których pojawiły się larwy robaków. Ciało kobiety zaczynało dosłownie gnić. Lekarze próbowali ratować seniorkę, która niestety zmarła po dwóch tygodniach od trafienia do szpitala.
"Do tego ciało w wielu miejscach zaczynało się rozkładać. Medycy tłumaczyli, że nie spotkali się jeszcze z tak drastycznym przypadkiem" – można przeczytać na portalu.
Wstrząsające wieści skomentowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Widać było, że kobieta długo przebywała sama, bez żadnej pomocy. Została zabrana do szpitala, po dwóch tygodniach zmarła – oznajmiła w rozmowie z Polsat News Agnieszka Kępka.

Nowe okoliczności ws. makabrycznej śmierci 86-latki. Skrajnie niedożywiona z robakami w ranach

Wielu wstrząśniętych tragedią staruszki zastanawiało się i zadawało pytanie – kto zajmował się kobietą, w której ranach zalęgły się larwy? Kto odpowiada za to karygodne zaniedbanie? Jak udało ustalić się redakcji "Dziennika Wschodniego", zaledwie 300 metrów dalej mieszkała córka seniorki i miała się nią opiekować.
Ponadto okazało się, że ani córka, ani 86-latka nie korzystały z pomocy Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Sosnowicy (woj. lubelskie). "Ani matka, ani córka nie pobierały żadnych świadczeń socjalnych. Nie mieliśmy też żadnych sygnałów od sąsiadów lub innych osób, które miały kontakt z tą rodziną wskazujących na tak tragiczną sytuację" – zapewniła Anna Krasińska, kierowniczka GOPS-u w Sosnowicy.
Wiadomo, że Prokuratura Rejonowa we Włodawie (woj. lubelskie) wszczęła śledztwo ws. znęcania się nad osobą nieporadną. Za to według polskiego prawa grozi kara do 12 lat więzienia.
"Ustalamy między innymi, kto był upoważniony do pobierania świadczeń przysługujących 86-latce. Zostaną też powołani biegli, w związku z tym zabezpieczyliśmy dokumentację medyczną kobiety" – powiadomiła Agnieszka Kępka.
"Ze wstępnych ustaleń wynika, że do opieki nad 86-latką był upoważniony jeden z członków jej rodziny" – dodała rzeczniczka. Trwają przesłuchania rodziny, świadków, sąsiadów oraz pracowników opieki społecznej. Dotychczas nikt nie usłyszał zarzutów.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut