Jak rozmawiać przy świątecznym stole o szczepieniach?
Jak rozmawiać przy świątecznym stole o szczepieniach? Fot.123 rf.com/ jackf

Temat zasadności szczepień podzielił nasze społeczeństwo. Dla wielu rodzin będzie też kością niezgody przy świątecznym stole. Niektórzy nawet do niego nie usiądą, bo nie chcą słuchać o tym, że źle postąpili, przyjmując szczepionkę. Inni zaś profilaktycznie wolą się nie spotykać z niezaszczepioną częścią rodziny. Jak przetrwać święta bez kłótni i pozostać przy swoich przekonaniach?

REKLAMA

Nie spędzę więcej z nimi świąt!

Patrycja już wie, że nie spędzi świąt Bożego Narodzenia z częścią rodziny. Nie widziała się z nimi przez kilka lat, ale gdy się spotkała, przekonała się, że szybko nie dojdzie do kolejnego spotkania. Wszystko przez temat szczepień.
– Kiedy pojechałam do części rodziny, z którą nie widziałam się jakieś pięć lat, temat był jeden – dlaczego szczepionki są złe i jak głupio zrobiłam, że się zaszczepiłam. Ta kwestia powracała przy każdej możliwej okazji. Bardzo męcząca sytuacja.
Patrycja przyznaje, że kiedyś wspólnie spędzali święta z tą częścią rodziny, ale w tej sytuacji nie zamierza się z nimi spotykać. Nie chce kolejny raz słyszeć, że podjęła złą decyzję.
Na pytanie, czy to właśnie kwestia szczepionek trwale ich podzieliła, odpowiedziała, że tak.

Najpierw test

W rodzinie Klaudii sprawę postawiono jasno – jeśli spotkanie rodzinne, to tylko w gronie zaszczepionych.
– Moja rodzina, na szczęście, podeszła do sprawy bardzo sensownie. Doszliśmy do wniosku, że jak ktoś się nie szczepi, to po prostu boimy się z nim spędzać wspólnie czas. Szczególnie jak jest tyle zakażeń.
Klaudia wspomina, że w jej rodzinie była jedna osoba, która nie zamierzała się szczepić, ale zmieniła zdanie, gdy bliscy powiedzieli wprost, że nie będą się z nią spotykać. Zadziałało.
– Przed świętami czy zjazdami rodzinnymi w niepewnych kwestiach wykonujemy testy na obecność koronawirusa, aby mieć pewność, że nikt się nie zarazi.
Czytaj także:

Zaszczepiłam się, bo chciałam spędzić razem święta

Marta mieszka w Szwecji. Rodzina jej chłopaka powiedziała wprost – szczepienie albo święta osobno.
– Bardzo nas cisnęli, żebyśmy się szczepili i była mowa o tym, że nie będziemy mogli razem spędzić świąt, bo ich (zaszczepionych) narażamy.

Przy każdej okazji namawiali nas, żeby się zaszczepić, aż w końcu to zrobiliśmy, ale nie uważam ze namawianie i grożenie jest słuszne.

Opowiada, że czuła dużą presję i oboje z chłopakiem ociągaliby się ze szczepieniem, gdyby nie presja rodziny i groźba spędzenia świąt osobno.
– Czułam, że jestem w kropce i nie mam wyjścia, bo przecież to oczywiste, że chcemy spędzić święta z rodziną i nie chcemy ich "narażać na ryzyko zakażenia". Gdyby nie święta, zaczekalibyśmy ze szczepieniem.

Niezaszczepieni mówią "nie" zaszczepionym

W rodzinie Łukasza to osoby, które nie przyjęły szczepionki, wolą nie spotykać się z zaszczepionymi. Traktują je jako zagrożenie.
– Osoby niezaszczepione z mojej rodziny są przekonane, że ci zaszczepieni są dla nich większym zagrożeniem. Oni zdają sobie sprawę, że mogą się zakazić, że jest to groźna choroba, natomiast boją się szczepionki. Uważają, że jest to eksperyment, że dopiero najwcześniej za pięć lat okaże się, jakie są skutki szczepienia – mówi Łukasz, który nie spędzi świąt z tą częścią rodziny, bo jest zaszczepiony.

To nie są osoby, które nie wierzą w koronawirusa. Zdają sobie sprawę, że jest to groźny wirus, ale nie chcą się szczepić, bo według nich dopiero za jakiś czas dowiemy się, jak groźna jest ta szczepionka. Uznają osoby zaszczepione za zagrożenie, bo nawet, jak ten zaszczepiony się zakazi, to może roznosić wirusa. Dlatego wolą się nie spotykać z zaszczepionymi.

– Nie będziemy się spotykać, niech siedzą sobie sami, "bezpieczni" – podsumowuje.

Ja się nie szczepię, ale wy pokażcie certyfikaty

Kasia opowiedział historię cioci, której pandemia "przysłużyła się", ponieważ zwolniła ją z obowiązku widywania się z rodziną podczas świąt Bożego Narodzenia.
– Ciocia nigdy nie lubiła gotować, szykować ani nawet przychodzić, kiedy i tak wszystko było już zrobione. Rok temu wpadła na pomysł, że z powodu dużej liczby zakażeń na święta nie przyjdzie. Następnie jednak stwierdziła, że może się spotkać, ale tylko ze swoją siostrą o godz. 14.00, a reszta gości może przyjść po uprzednim wywietrzeniu mieszkania (!) na godzinę 16.00. Wszyscy jakoś przełknęliśmy tę decyzję. Po prezenty i jedzenie na wynos przyjechała następnego dnia – opowiada Kasia.
Mimo zastosowania szeregu środków ostrożności, ciocia naszej rozmówczyni do tej pory nie przyjęła szczepionki. Mimo że wszyscy z rodziny już się zaszczepili. Gdy powrócił temat organizacji tegorocznych świąt, ciocia naszej bohaterki stwierdziła, że najlepszym pomysłem będzie zrobienie świąt tak, jak w poprzednim roku.
– Na nasze wielokrotne telefony, prośby, tłumaczenia, że przecież wszyscy jesteśmy zdrowi i zaszczepieni (niektórzy nawet trzecią dawką) odpowiedziała: "Ale wy pracujecie, jeździcie komunikacją miejską i wszędzie chodzicie". Ciocia jest już dawno na emeryturze, jest niezamężna, nie ma dzieci, a nasza rodzina nie jest zbyt duża, tym bardziej ta cała sytuacja jest dla nas dziwna – tłumaczy.

Nie pomagają ani prośby, ani groźby. Chcąc namówić ją na szczepienie, stwierdziła, że jest za stara, innym razem, że już się zapisała, ale zapomniała. Przy czym od nas tego wymaga i prosiła nas nawet o pokazanie certyfikatów!

Toksyczna presja

Różnimy się, mamy odmienne zdania na poszczególne tematy. Inne doświadczenie, inaczej spoglądamy na niektóre kwestie. Dopóki potrafimy ze sobą rozmawiać, dyskutować i starać się wzajemnie zrozumieć, możemy obok siebie funkcjonować.
W wielu rodzinach temat szczepień może być kością niezgody. Może powodować stres i napięcie. Zachowania niektórych można uznać za toksyczne i niebezpieczne dla naszego samopoczucia. Zapytaliśmy Zuzannę Kuhl, terapeutkę pracującą z dorosłymi dziećmi dysfunkcyjnych i toksycznych rodziców, jak rozmawiać w rodzinie o tych tematach.
– Ktokolwiek wywiera na nas presję, robi to, żeby nas mniej lub bardziej świadomie w jakiś sposób kontrolować. Dlatego tak ważne jest stawianie granic. Nie mamy wpływu na to, jak zachowują się inni ludzie, ale mamy wpływ na to, w jaki sposób odpowiemy na takie próby i jak się przed nimi obronimy. Pamiętajmy, że mamy prawo żyć własnym życiem i dokonywać takich wyborów, jakie dla nas są słuszne. Te same zasady dotyczą świąt – tłumaczy.
Czytaj także:

Jak rozmawiać z rodziną?

Zdaniem Zuzanny Kuhl w sytuacji, gdy słyszymy insynuacje rodziny, że postąpiliśmy źle przyjmując szczepionkę, powinniśmy mówić, co czujemy.
– Należy pamiętać, że nasze wybory są naszą sprawą. Tego typu komentarze mogą być wynikiem tego, że ktoś się o nas martwi lub tego, że jest apodyktyczny i nie przyjmuje wyborów i decyzji innych niż swoje. To już jest zachowanie toksyczne.
To, co możemy wtedy zrobić, to na przykład podziękować za troskę. Jeśli intencją komentującego było wywarcie na nas wpływu, taka odpowiedź sprawi, że nie dajemy się wciągnąć w jego grę.
Zuzanna Kuhl

Generalnie zawsze mówmy, co czujemy. Jeśli uważamy, że to nasza sprawa, powiedzmy to, np. "Ty się nie zaszczepiłeś, bo uważasz, że to słuszne. Ja się zaszczepiłam, bo uważam ze taka decyzja jest dla mnie słuszna. Chciałabym żebyś to uszanował, tak jak ja szanuje Twój wybór."

Możemy też się zastanawiać, jak powiedzieć osobie, która się nie zaszczepiła, że wolimy nie spędzać z nią świąt, bo boimy się o swoje zdrowie. Zdaniem Zuzanny Kuhl w tej sytuacji należy mówić szczerze.
Zuzanna Kuhl
terapeutka, pracuje z dorosłymi dziećmi dysfunkcyjnych i toksycznych rodziców

Może to brzmieć tak: "Chciałabym się z Tobą spotkać w święta, ale boje się o swoje zdrowie, a Ty się nie zaszczepiłeś. Może zdzwonimy się przed świętami, żeby pogadać i złożyć sobie życzenia?"

Niektórzy mimo pełnego zaszczepienia wolą unikać dużych skupisk. W takich sytuacjach wystarczy prosty komunikat.
– Można powiedzieć tak: "Myślałam o wspólnych świętach i doszłam do wniosku, że w związku z pandemią wolałabym nie spotykać się w większym gronie." – doradza Kuhl.
Na prośbę rozmówców imiona zostały zmienione.