
Gwizdy na stadionie mistrzów Polski na zakończenie roku. Legia Warszawa przegrała aż 0:3 (0:1) z Radomiakiem Radom w ostatnim meczu niedzieli i grudnia. W pozostałych meczach ostatniego dnia roku PKO Ekstraklasy wygrywali gospodarze. Liderem zimy zasłużenie został Lech Poznań.
REKLAMA
Trzecie zwycięstwo z rzędu w PKO Ekstraklasie dla beniaminka z Łęcznej. Drużyna, która fatalnie rozpoczęła rozgrywki, z kolejki na kolejkę próbowała odnaleźć się w realiach nowych dla zespołu rozgrywek. Zatrybiło pod koniec roku, Górnik Łęczna jest królem polowania - pod względem zdobyczy punktowej. Dziewięć oczek w trzech meczach zamykających rok 2021.
Dzięki czemu - miejsce poza strefą zagrożoną spadkiem.
Łatwo jednak z Zagłębiem Lubin nie było, zwłaszcza, że goście przyjechali do Łęcznej już bez swojego dotychczasowego trenera, Dariusza Żurawia. Goście świetnie rozpoczęli mecz, od fenomenalnego gola Jakuba Żubrowskiego z rzutu wolnego.
Gospodarze potrafili jednak odpowiedzieć. Gola na wagę zwycięstwa nie mógł zdobyć ktoś inny niż Bartosz Śpiączka. Zdecydowanie wiodąca postać beniaminka z Łęcznej, która na swoich plecach wiezie zespół przez ekstraklasowe trudy.
Dla Śpiączki gol z Zagłębiem był jego dziewiątym golem w tym sezonie.
Górnik Łęczna - Zagłębie Lubin 2:1 (0:1)
Bramki: Przemysław Banaszak (83-rzut karny), Bartosz Śpiączka (90) - Jakub Żubrowski (13)
Bramki: Przemysław Banaszak (83-rzut karny), Bartosz Śpiączka (90) - Jakub Żubrowski (13)
Długo na terenie lidera trzymał się Górnik Zabrze. W ostatnich tygodniach 2021 roku zespół trenera Jana Urbana złapał wysoką formę, więc Lech Poznań szykował się na trudną przeprawę. Okazało się, że słusznie, bo Górnik w wielkopolskiej stolicy nawet prowadził.
Ostatecznie wyrównanie padło jeszcze przed przerwą, a do listy efektownych goli na boiskach ekstraklasowych można dopisać trafienie Niki Kwekweskiriego.
Za to decydujące trafienie padło w 90. minucie. Dzięki golowi na wagę zwycięstwa, Lech zimę spędzi na pozycji lidera z bezpieczną przewagą. Cztery punkty zapasu na drugą Pogonią Szczecin oraz sześć nad trzecim Rakowem Częstochowa.
Lech Poznań - Górnik Zabrze 2:1 (1:1)
Bramki: Nika Kwekweskiri (44), Antonio Milić (90) - Jesus Jimenez (36)
Bramki: Nika Kwekweskiri (44), Antonio Milić (90) - Jesus Jimenez (36)
Po efektownym zwycięstwie (4:0) nad Zagłębiem, w Warszawie z umiarkowanym, ale jednak optymizmem podchodzono do meczu z Radomiakiem Radom. Zespół mistrzów Polski musiał jednak przełknąć gorzką pigułkę. Trudno jest bowiem rywalizować z poukładaną od startu sezonu drużyną, skoro sam jesteś nadal w rozsypce.
Pechowo dla gospodarzy zakończyła się pierwsza połowa. Goście trafili, a strzelcem był... obrońca Legii, Mateusz Wieteska. Będąc sprawiedliwym trzeba jednak oddać, że goście z Radomia mieli jeszcze kilka dogodnych sytuacji i gdyby nie Artur Boruc, emocje w meczu skończyłyby się jeszcze przed gwizdkiem sędziego - zapraszającym oba zespoły do szatni.
Sprawę zwycięstwa ostatecznie Radomiak rozstrzygnął w 64. minucie. Gola na 2:0 zdobył Maurides, celnym strzałem głową. Jakby tego było mało, rzut karny skutecznie na kilka minut przed końcem wykorzystał Karol Angielski. Radomiak tego dnia był po prostu konkretniejszą drużyna, nie mającą problemów z próbami mistrza.
Dzięki wygranej beniaminek z Radomia kończy rok na czwartym miejscu w tabeli. Za to Legia zimę spędzi w roli przedostatniej drużyny PKO Ekstraklasy.
Legia Warszawa - Radomiak Radom 0:3 (0:1)
Bramki: Mateusz Wieteska (45-gol samobójczy), Maurides Roque Junior (64), Karol Angielski (86-rzut karny)
Czytaj także:Bramki: Mateusz Wieteska (45-gol samobójczy), Maurides Roque Junior (64), Karol Angielski (86-rzut karny)
