Mateusz Morawiecki
Niemieckie media o Mateuszu Morawieckim. Fot. Piotr Molecki/East News

W niemieckich mediach znów głośno o poczynaniach polskiej władzy. Tym razem w "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung" pojawił się komentarz dziennikarza, który dosadnie podsumował "dziki atak" Mateusza Morawieckiego w kwestii nowych zasad handlu emisjami CO2 w Unii Europejskiej.

REKLAMA

Niemieckie media o Jarosławie Kaczyńskim

Przypomnijmy, że ostatnio w "Die Welt" mogliśmy przeczytać o Jarosławie Kaczyńskim. Bowiem lider Prawa i Sprawiedliwości podczas jednego z wywiadów powiedział: "są kraje, które nie pałają entuzjazmem wobec budowania na bazie Unii Europejskiej IV Rzeszy Niemieckiej".
W ten sposób nawiązał do jednego z punktów umowy koalicyjnej między SPD, Zielonymi i FDP, który zakłada utworzenie Stanów Zjednoczonych Europy.
Kaczyński stwierdził, że określenie "IV Rzesza" nie jest "niczym nagannym". – Nie chodzi przecież o III Rzeszę, ale o nawiązanie do pierwszej. Sądzę, że dość dobrze oddaje kierunek tych zmian – przekonywał.
Tymczasem w niemieckim dzienniku pojawił się artykuł, którego autor napisał, że "prezes PiS oskarża rząd Scholza o tworzenie IV Rzeszy". "Szef narodowo-konserwatywnej polskiej partii rządowej ostro zaatakował nowy rząd koalicji SPD-Zieloni-FDP. Jarosław Kaczyński zarzuca rządowi Scholza, że chce przekształcić UE w IV Rzeszę" – czytamy.

Niemiecki dziennik krytyczny wobec postawy Morawieckiego

Okazuje się, że niemieckie media znów negatywnie oceniają postawę polskiej władzy. Konrad Schuller w swoim komentarzu w najnowszym wydaniu "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung" pisze o unijnej polityki handlu emisjami CO2.
Przypomnijmy, że Mateusz Morawiecki skrytykował w "FAZ" system handlu emisjami CO2. – Jeżeli idea sprawiedliwej transformacji energetycznej zostanie zastąpiona przez aktualną nieracjonalną logikę unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU-ETS), wszyscy zapłacimy podwójnie – napisał w komentarzu Polski premier.
"Główną areną walki o klimat stała się obecnie Europa. Komisja Europejska pod kierownictwem Ursuli von der Leyen chce za pomocą programu 'Fit for 55' uczynić z Europy awangardę. Do 2030 r. emisja CO2 ma zmniejszyć się o 55 proc." – odpowiedział Morawieckiemu Schuller.
Czytaj także:
Dziennikarz dodaje, że "nie ma w tym nic dziwnego", że unijne plany dotyczące klimatu budzą sprzeciw części państw członkowskich.
"Ten, kto chce chronić klimat, musi doprowadzić do podrożenia emisji CO2. Tylko wtedy, gdy zatruwanie atmosfery przestanie być darmowe, właściciele fabryk, mieszkań czy samochodów przestaną traktować powietrze jak dzikie wysypisko" – stwierdza.
Dotychczas uprawnienia do emisji dotyczyły przemysłu i energetyki. Komisja chce teraz rozszerzyć handel emisjami na komunikację i ogrzewanie. Niestety, wielu wyborcom podoba się darmowe trucie, dlatego niektóre rządy próbują zakwestionować ceny, które chce ustalić KE.

Polska liderem oporu ws. nowego projektu handlu emisjami

"Na czele stoi Polska" – podkreśla komentator i przypomina, że premier Mateusz Morawiecki przypuścił na łamach FAZ "dziki atak" na handel emisjami. Niemiecki dziennikarz podkreślił, że system ten wpędzi Europę w najgłębszy kryzys od stu lat.
Zdaniem Schullera jest to "przesadna prognoza", biorąc pod uwagę "ludzkie i ekonomiczne apokalipsy", jakich doznała Polska w ostatnim stuleciu.
"Z samą Polską UE mogłaby sobie poradzić. W sprawach klimatu poszczególne kraje mogą zostać przegłosowane, Warszawa nie ma prawa weta" – pisze Schuller.
"Problemem jest to, że inne rządy też boją się wyborców. Hiszpania, Węgry, Czechy, a przede wszystkim Francja prezydenta Macrona, który chce być w przyszłym roku ponownie wybrany, boją się ryzyka. Nie ma pewności, że Komisja przeforsuje swój program klimatyczny" – czytamy w "Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung".
Autor ostrzega, że jeśli Europa poniesie fiasko, powstaną "nieodwracalne szkody". Jednocześnie zwrócił uwagę, że UE jest po Chinach i USA trzecim trucicielem świata.
Czytaj także: