
Dziś odbędzie się posiedzenie Rządowego Zarządzania Kryzysowego, podczas którego zostanie postanowione, czy zostaną wprowadzone większe restrykcje. Źródła Onetu podają, że może dojść do zaostrzeń. Z kolei rzecznik rządu Piotr Mueller podczas wywiadu dla Radiowej Jedynki przyznał, że nie spodziewa się zmian. – Analiza dzisiejszych danych pozwoli nam to ostatecznie zatwierdzić – zaznaczył przy tym.
REKLAMA
Rzecznik rządu Piotr Mueller był gościem Programu Pierwszego Polskiego Radia. Na antenie publicznego nadawcy mówił o obostrzeniach związanych z walką z COVID-19, a także m.in. o zamieszaniu, jakie spowodowało wejście w życie Polskiego Ładu.
Walka z COVID-19: Obostrzenia i kontrole
Mueller przyznał, że w środę na godz. 10 zaplanowano naradę Rządowego Zarządzania Kryzysowego, podczas której zapadną kolejne decyzje, co do ewentualnego zwiększenia obostrzeń w Polsce.Onet informował w środę rano, powołując się na swoje źródła, że jeszcze w tym roku rząd zdecyduje się na większe restrykcje po to, by ograniczyć przyrost nowych zakażeń i zgonów w okresie posylwestrowym. Dokładniej, może chodzić o zaostrzenia przepisów, które obowiązują do 31 stycznia.
Nowe obostrzenia w pandemii COVID-19 mają dotyczyć przede wszystkim kolejnych limitów w galeriach handlowych i supermarketach – przekazały Onetowi jego źródła w Ministerstwie Zdrowia. Nie wykluczone miałoby być nawet całkowite zamknięcie niektórych obiektów.
Czytaj także: To już pewne: rząd zaostrzy restrykcje. Wiadomo, co się zmieni przez "czarny scenariusz"
Z informacji portalu wynika, że rząd może się zdecydować także na większe ograniczenia w kościołach i pozostałych obiektach sakralnych oraz na zwiększenie presji wobec osób niezaszczepionych.
Tymczasem słowa rzecznika rządu, Piotra Muellera sugerują zachowanie status quo. – Spodziewam się, że będziemy szli w kierunku utrzymania aktualnych obostrzeń, natomiast analiza dzisiejszych danych pozwoli nam to ostatecznie zatwierdzić – oznajmił. Tłumaczył, że rozstrzygającą kwestią przy podjęciu ostatecznych kroków będzie liczba zajętych łóżek w szpitalach. Jak powiedział, "to najważniejszy wskaźnik".
Rozmówca Polskiego Radia dodał, że są kwestie związane z walką z pandemią koronawirusa, na których poprawie w pierwszej kolejności skupia się rząd. Chodzi tu przede wszystkim o lepsze egzekwowanie obecnie panujących restrykcji i tych, które ewentualnie zostaną jeszcze wprowadzone. – Jeszcze mocniejsza kontrola przez inspekcje sanitarną policji. Kontrole w hotelach, restauracjach, tam, gdzie są duże grupy ludzi w jednym miejscu – podkreślał Mueller.
Rzecznik przyznał, że w przy tym tygodniu skończy się nauczanie zdalne i dzieci znów wrócą do szkół. Jak sprecyzował, "obowiązują procedury z możliwymi kwarantannami".
Mueller odniósł się też do szczepień. Przyznał, że jak dotychczas Rada Medyczna nie wydała rekomendacji w kwestii możliwości dopuszczenia do stosowania czwartej dawki. – Na razie szczególnie istotne jest to, żeby faktycznie była możliwość, żeby jak największa osób skorzystała z dawki przypominającej – tłumaczył.
Mueller odniósł się też do szczepień. Przyznał, że jak dotychczas Rada Medyczna nie wydała rekomendacji w kwestii możliwości dopuszczenia do stosowania czwartej dawki. – Na razie szczególnie istotne jest to, żeby faktycznie była możliwość, żeby jak największa osób skorzystała z dawki przypominającej – tłumaczył.
Polski Ład a zmniejszenie pensji. Rzecznik odpowiada
Podczas audycji w Radiowej Jedynce Mueller był też zapytany o Polski Ład i to, czemu w styczniu niektóre grupy zawodowe, jak policjanci czy nauczyciele dostali mniejsze wypłaty niż dotychczas.– Ze względu na rozliczenia podatkowe doszło w niektórych miejscach - w szczególności jeśli chodzi o nauczycieli - do złego naliczenia podatku. Te osoby otrzymają wyrównanie w lutym. Liczę na to, że księgowi o to zadbają, a my przygotowujemy takie rozwiązania, które pozwolą, aby to w sposób sprawny zrobić – zapewniał rzecznik.
Zapowiedział, że postara się rozwiać wątpliwości ludzi podczas środowej konferencji prasowej. – Szczegółowo wyjaśnimy i pokażemy, dlaczego mogło dojść do błędów. Patrząc z perspektywy całego roku kalendarzowego każda osoba zatrudniona na umowę o prace, której miesięczne dochody nie przekraczają 12 tys. 800 zł., na Polskim Ładzie w żaden sposób nie straci – próbował przekonywać.
