Mueller uważa za mało prawdopodobne zaostrzenie restrykcji.
Mueller uważa za mało prawdopodobne zaostrzenie restrykcji. Fot. Tomasz Jastrzebowski / REPORTER

Dziś odbędzie się posiedzenie Rządowego Zarządzania Kryzysowego, podczas którego zostanie postanowione, czy zostaną wprowadzone większe restrykcje. Źródła Onetu podają, że może dojść do zaostrzeń. Z kolei rzecznik rządu Piotr Mueller podczas wywiadu dla Radiowej Jedynki przyznał, że nie spodziewa się zmian. – Analiza dzisiejszych danych pozwoli nam to ostatecznie zatwierdzić – zaznaczył przy tym.

REKLAMA
  • Dziś zbierze się grupa Rządowego Zarządzania Kryzysowego, która podejmie decyzje co do dalszych obostrzeń
  • Ze źródeł Onetu wynika, że może dojść do ich zaostrzenia. Tym czasem rzecznik rządu Piotr Mueller przypuszcza, że nie będzie większych zmian
  • Mueller odniósł się też do zamieszania z pensjami, które wybuchło z powodu Polskiego Ładu

  • Rzecznik rządu Piotr Mueller był gościem Programu Pierwszego Polskiego Radia. Na antenie publicznego nadawcy mówił o obostrzeniach związanych z walką z COVID-19, a także m.in. o zamieszaniu, jakie spowodowało wejście w życie Polskiego Ładu.

    Walka z COVID-19: Obostrzenia i kontrole

    Mueller przyznał, że w środę na godz. 10 zaplanowano naradę Rządowego Zarządzania Kryzysowego, podczas której zapadną kolejne decyzje, co do ewentualnego zwiększenia obostrzeń w Polsce.
    Onet informował w środę rano, powołując się na swoje źródła, że jeszcze w tym roku rząd zdecyduje się na większe restrykcje po to, by ograniczyć przyrost nowych zakażeń i zgonów w okresie posylwestrowym. Dokładniej, może chodzić o zaostrzenia przepisów, które obowiązują do 31 stycznia.
    Nowe obostrzenia w pandemii COVID-19 mają dotyczyć przede wszystkim kolejnych limitów w galeriach handlowych i supermarketach – przekazały Onetowi jego źródła w Ministerstwie Zdrowia. Nie wykluczone miałoby być nawet całkowite zamknięcie niektórych obiektów.
    Z informacji portalu wynika, że rząd może się zdecydować także na większe ograniczenia w kościołach i pozostałych obiektach sakralnych oraz na zwiększenie presji wobec osób niezaszczepionych.
    Tymczasem słowa rzecznika rządu, Piotra Muellera sugerują zachowanie status quo. – Spodziewam się, że będziemy szli w kierunku utrzymania aktualnych obostrzeń, natomiast analiza dzisiejszych danych pozwoli nam to ostatecznie zatwierdzić – oznajmił. Tłumaczył, że rozstrzygającą kwestią przy podjęciu ostatecznych kroków będzie liczba zajętych łóżek w szpitalach. Jak powiedział, "to najważniejszy wskaźnik".
    Rozmówca Polskiego Radia dodał, że są kwestie związane z walką z pandemią koronawirusa, na których poprawie w pierwszej kolejności skupia się rząd. Chodzi tu przede wszystkim o lepsze egzekwowanie obecnie panujących restrykcji i tych, które ewentualnie zostaną jeszcze wprowadzone. – Jeszcze mocniejsza kontrola przez inspekcje sanitarną policji. Kontrole w hotelach, restauracjach, tam, gdzie są duże grupy ludzi w jednym miejscu – podkreślał Mueller.
    Rzecznik przyznał, że w przy tym tygodniu skończy się nauczanie zdalne i dzieci znów wrócą do szkół. Jak sprecyzował, "obowiązują procedury z możliwymi kwarantannami".
    Mueller odniósł się też do szczepień. Przyznał, że jak dotychczas Rada Medyczna nie wydała rekomendacji w kwestii możliwości dopuszczenia do stosowania czwartej dawki. – Na razie szczególnie istotne jest to, żeby faktycznie była możliwość, żeby jak największa osób skorzystała z dawki przypominającej – tłumaczył.

    Polski Ład a zmniejszenie pensji. Rzecznik odpowiada

    Podczas audycji w Radiowej Jedynce Mueller był też zapytany o Polski Ład i to, czemu w styczniu niektóre grupy zawodowe, jak policjanci czy nauczyciele dostali mniejsze wypłaty niż dotychczas.
    – Ze względu na rozliczenia podatkowe doszło w niektórych miejscach - w szczególności jeśli chodzi o nauczycieli - do złego naliczenia podatku. Te osoby otrzymają wyrównanie w lutym. Liczę na to, że księgowi o to zadbają, a my przygotowujemy takie rozwiązania, które pozwolą, aby to w sposób sprawny zrobić – zapewniał rzecznik.
    Zapowiedział, że postara się rozwiać wątpliwości ludzi podczas środowej konferencji prasowej. – Szczegółowo wyjaśnimy i pokażemy, dlaczego mogło dojść do błędów. Patrząc z perspektywy całego roku kalendarzowego każda osoba zatrudniona na umowę o prace, której miesięczne dochody nie przekraczają 12 tys. 800 zł., na Polskim Ładzie w żaden sposób nie straci – próbował przekonywać.