Ryōyū Kobayashi nie ma sobie równych w 70. Turnieju Czterech Skoczni. W środę odrabiał straty, atakował z drugiego miejsca po pierwszej serii, ale ograł norweską koalicję i ma wygraną w imprezie na wyciągnięcie ręki. I do tego niebywały rekord. A Polacy? Szukają formy, są coraz równiejsi, ale nadal bez błysku. Finał TCS i kluczowe rozstrzygnięcia już w czwartek. Czytaj więcej

Dominacja rewelacyjnego Japończyka.

Miejsca Polaków: Piotr Żyła na 18, Dawid Kubacki na 21 oraz Jakub Wolny na 30 lokacie.

Czy ktoś zatrzyma Ryoyu?

Lindvik zbyt krótko do zwycięstwa

Marius Lindvik próbował do samego końca, żeby utrzymać przewagę w konkursie, ale niestety - z perspektywy norweskiej - skończyło się na drugiej pozycji. Wygrał za to Ryoyu Kobayashi. Trzeci kończy w Bischofshofen Halvor Egner Granerud.

Fantastyczny Ryoyu!

Lider Turnieju Czterech Skoczni oraz Pucharu Świata potwierdził klasę. Japończyk skoczył 137,5 metra. Obejmując prowadzenie i czekając na odpowiedź liderującego Markusa Lindvika.

Geiger i Granerud wytrzymali

Karl Geiger - 136 metrów i Halvor Egner Granerud - 135,5 metra. No i Norwegi już jest pewny podium, Niemiec tuż za nim.

Jan Hoerl równie solidnie

Dwóch austriackich liderów w Bischofshofen. Jan Hoerl skoczył tak, że wyrównał wynik swojego rodaka. Tak samo było w przypadku oceny łącznej - 273,1 punktu - no i jest dwóch liderów.

Świetny skok Fettnera!

Austriak skoczył 132,5 metra. W niekorzystnych warunkach wietrznych potrafił zaliczyć naprawdę bardzo dobrą próbę. Dokładając do tego skok z pierwszej serii - 137 metrów - pozostaje bić brawo Manuelowi Fettnerowi.

Jeszcze gorzej skoczył Peter Prevc. Bardzo doświadczony zawodnik zaliczył próbę na odległość zaledwie 116,5 metra. To powoduje, że Słoweniec wypadł z czołowej dziesiątki, a wylądował... w trzeciej.

Bardzo słaba próba Johann Andre Forfanga. Warunki było kiepskie, ale 123,5 metra mogą Norwega zaboleć w końcowej klasyfikacji.

Przed najlepszą dziesiątką skoczków liderem w Bischofshofen Norweg Robert Johansson.

Układ sił reprezentacji w serii finałowej.

Bardzo słaby skok Stefana Krafta. Nie wpisał się w tendencję wzrostową Austriaków. Tylko 123 metry, przegrywa zarówno z Kubackim, jak i Żyłą.

Odkurzacze w dłoń, wiatr w plecy, obniżona belka...

I automatycznie belka startowa już na pozycji numer jedenaście. Sędziowie zabezpieczają się po dalekim skoku Eisenbichlera.

Markus Eisenbichler skoczył 140,5 metra i to on jest nowym liderem konkursu. Niemiec potwierdził, że jest w dobrej formie, a w pierwszej serii po prostu nie wyszło.

Niesamowita forma Austriaków. W serii finałowej jest ich aż ośmiu. Bardzo dobrą dyspozycję gospodarzy potwierdza Clemens Aigner, który skoczył 135,5 metra i objął prowadzenie w konkursie.

Po skokach dziesięciu skoczków w serii finałowej Piotr Żyła przegrywa tylko ze Słoweńcem Timi Zajcem.

Piotr Żyła nowym liderem

Dobry skok Polaka w drugiej serii. Tak jak w pierwszej próbie, Piotr Żyła osiągnął 130 metrów. Czyli równe skakanie naszego skoczka, co może cieszyć.

Było blisko objęcia pierwszego miejsca. Ale jednak, nadal liderem Niemiec Stephan Leyhe.

Solidna próba Dawida Kubackiego

Mistrz świata z 2019 roku osiągnął 131,5 metra. Można powiedzieć, że jak na formę Dawida Kubackiego, można być całkiem zadowolonym z tej próby.

Jakub Wolny zrobił swoje.

Wolny poprawił się w drugiej serii

Polak wylądował na odległości 125 metrów. Jakub Wolny w pierwszej próbie skoczył metr krócej. Oczywiście Lovro Kosa nie wyprzedził, na to nie było szans... Ale punkty w Pucharze Świata są.

Świetne otwarcie drugiej serii konkursu w Bischofshofen. Lovro Kos skoczył aż 138,5 metra, potwierdzając, że jego pierwsza próba była wypadkiem przy pracy.

Za dużo to my tutaj nie widzimy.

Czołówka po pierwszej serii konkursu w Bischofshofen. Czy Lindvik utrze nosa Kobayashiemu?

Jakub Wolny wśród naprawdę sporych szczęśliwców.

Trzech Polaków będzie skakać dalej

W drugiej serii zobaczymy trójkę Biało-Czerwonych. Problem w tym, że Polacy są w trzeciej dziesiątce. Piotr Żyła jest 23, Dawid Kubacki 25, a Jakub Wolny 29.

Liderem po pierwszej serii Marius Lindvik

Norweg oddał skok na odległość 137,5 metra. Faworyt do zwycięstwa w cyklu TCS, Japończyk Ryoyu Kobayashi skoczył pół metra bliżej i jest drugi na półmetku konkursu.

Kubacki dołączył do Wolnego - dwóch Polaków jest już pewnych udziału w serii finałowej w Bischofshofen.

Kubacki skoczył 128,5 metra i awansował

Dawid Kubacki miał dobrą prędkość na progu, ale im dalej w las, tym było gorzej. Choć ostatecznie 128,5 metra dało awans. A to dlatego, że swój skok popsuł Noweg Daniel Andre Tande.

Fantastyczny skok Graneruda!

Norweski mistrz skoczył 135,5 metra i teraz to on jest na czele. Robi się coraz ciekawiej w konkursie.

Geiger objął prowadzenie

Nowy lider konkursu! Skok na odległość 133 metrów dał Karlowi Geigerowi. Niemiec nie skoczył daleko, ale ponownie sędziowie obniżyli rozbieg (trzynasta belka startowa). I przeliczając wszystkie punkty, wyszło całkiem solidnie w wydaniu byłego lidera Pucharu Świata.

Markus Eisenbichler skoczył na odległość 130 metrów. Dokładnie tyle samo, co Piotr Żyła. Niemiec może być rozczarowany, na pewno liczył na coś więcej.

Najważniejsze, że Lovro Kos wyszedł bez szwanku - pod względem zdrowotnym. Szkoda jednak wyniku Słoweńca.

Było naprawdę groźnie.

Dramat Lovro Kosa

Świetny duet Słoweńców mieliśmy chwilę temu na skoczni. Peter Prevc zawiesił wysoko poprzeczkę, skacząc 133,5 metra. Jego rywal, wyżej rozstawiony Lovro Kos - będący na podium TCS - walczył do końca o odległość. W efekcie nie ustał lądowania po próbie o wartości 136 metrów. Kos awansuje do drugiej serii, ale wypadł z grona walczących o końcowy trium w cyklu.

Ależ skok Jana Hoerla!

Austriak wylądował na odległości 138 metrów. To była świetna próba, która dała prowadzenie reprezentantowi gospodarzy w konkursie w Bischofshofen.

Po 30 skoczkach - na prowadzeniu Manuel Fettner, który skoczył 137 metrów. Na takiej samej odległości wylądował Japończyk Yukiya Sato, mając jednak gorsze noty. Stawkę na podium uzupełnia Norweg Johann Andre Forang - tu 134,5 metra.

Jakub Wolny ze szczęściem i awansem. A niepocieszony może być zwłaszcza Paweł Wąsek. Skoczył lepiej od kolegi z reprezentacji, ale nic to nie dało. Prawa Turnieju Czterech Skoczni i systemu eliminacyjnego są jednoznaczne.

Wolny najbliżej z Polaków, ale z awansem!

Jakub Wolny skoczył 124 metry i wydawało się, że zamknął sobie drogę do serii finałowej. Jego rywal Żak Mogel skompromitował się jednak swoim skokiem, osiągając zaledwie 101,5 metra. I tym samym Wolny awansował i zobaczymy go w drugiej serii.

Piotr Żyła może jednak liczyć na miejsce wśród "szczęśliwych przegranych". Odległość 130 metrów powinno dać miejsce w serii finałowej. Niestety, w niej nie zobaczymy na pewno Pawła Wąska.

Żyła przegrywa z 27-latkiem z Austrii

Piotr Żyła skoczył na odległość 130 metrów. Niestety, przegrał z Ulrichem Wohlgenannt, który skoczył 1,5 metra dalej. Rozczarowanie w wydaniu mistrza świata z 2021 roku.

Dwie belki niżej i od razu konkurs stracił swój urok. Sędziowie wyjątkowo zachowawczy. Zupełnie inaczej niż wczoraj, kiedy byli blisko wypuszczenia skoczków do konkursu w Innsbrucku.

Sędziowie obniżyli rozbieg. Trochę dziwna sytuacja, wiatru nie ma, skakanie na niezłym poziomie, a tutaj nagle będzie słabiej - pod względem kolejnych odległości.

Może gdyby rywal był nieco mniej wymagający...

Manuel Fettner również świetnie pofrunął. Skoczył tyle samo co Sato - na odległość 137 metrów - ale miał lepszą ocenę i objął prowadzenie. I co ważne, Austriak wylądował z dwiema zapiętymi nartami.

Yukiya Sato zaliczył bardzo dobry skok. Aż 137 metrów Japończyka i widać, że Azjaci są w dobrej dyspozycji w tej części sezonu. Sato jest nowym liderem.

Wąsek przegrał w swojej parze

22-latek oddał skok na odległość 127,5 metra. Paweł Wąsek miał niezłe warunki do skakania. Niestety, lepszy okazał się Killian Peier, który skoczył 130 metrów. Będziemy zatem czekać na szanse Polaka wśród "szczęśliwych przegranych".

Bajkowo-śnieżne warunki na skoczni w Bischofshofen.

Zaczęli!

Jako pierwszy skoczył w Bischofshofen Słoweniec Anże Lanisek. Skoczył 129 metrów, ale to nie wystarczyło do zwycięstwa. Johann Andre Forfang skoczył aż 134,5 metrów. Bardzo mocne wyniki na otwarcie konkursu.

Przypomnijmy zestaw "polskich par".

Czterech Polaków w konkursie

Czterech polskich skoczków: Piotr Żyła, Paweł Wąsek, Jakub Wolny oraz Dawid Kubacki zakwalifikowało się do trzeciego konkursu 70. Turnieju Czterech Skoczni, który w środę zostanie rozegrany w Bischofshofen. Przepadł Andrzej Stękała, a już wcześniej do domu wrócił Kamil Stoch. Nasi znów nie zachwycili, ale skakali pewnie i mają szansę powalczyć w konkursie.

Deszczowo i śnieżnie w Bischofshofen.

Przypominamy, że konkurs w Bischofshofen rusza dokładnie o 16:30.

A to był popis kwalifikacji w Bischofshofen. Austriak Manuel Fettner tuż po lądowaniu zatańczył na jednej narcie. Skoczkowi gospodarzy wypięła się bowiem takowa, ale zachował zimną krew i pojawi się w konkursie głównym.

Może Dawid Kubacki to dzisiaj powtórzy?

A oto pary serii eliminacyjnej w Bischofshofen.

Kwalifikacje mało szczęśliwe dla Polaków

Polscy skoczkowie narciarscy poznali rywali, z którymi zmierzą się w pierwszej serii zawodów numer trzy tegorocznego Turnieju Czterech Skoczni. Najgorzej trafił w Bischofshofen rekordzista miejscowej skoczni, Dawid Kubacki, który walczyć o awans będzie z jednym z faworytów, Norwegiem Danielem Andre Tande. Czytaj więcej

W Bischofshofen mocno dbano, żeby zarówno treningi, jak i sesja kwalifikacyjna mogły odbyć się zgodnie z planem.

Pracowita środa w Bischofshofen

Trzy godziny zabawy w kotka i myszkę

We wtorek na słynnej Bergisel w Innsbrucku nie odbył się, zaplanowany trzeci konkurs Turnieju Czterech Skoczni. Kibice skoków narciarskich i sami zawodnicy nie spodziewali się takich problemów. Prognozy na wtorek mówiły o wietrze, ale nie rzędu 10 metrów na sekundę, czyli w zasadzie huraganie. Ostatecznie po trzech godzinach prób zawody zostały odwołane. Czytaj więcej

Witamy Państwa bardzo serdecznie w relacji z trzeciego konkursu 70. Turnieju Czterech Skoczni!