Wróżbita Maciej o strzale pioruna w samolot LOT-u. Rzekomy powód uderzenia
Wróżbita Maciej o strzale pioruna w samolot LOT-u. Rzekomy powód uderzenia Fot. Pawel Relikowski/Polska Press/East News

20 stycznia pasażerowie dreamlinera linii LOT przeżyli ogromny stres. W samolot lecący z Lotniska Chopina na Dominikanę strzelił piorun. Maszyna zawróciła do stolicy. Wróżbita Maciej skomentował to zdarzenie i stwierdził, że zna przyczynę. Co więcej, miał wszystko przepowiedzieć. "Informowałem, że na dniach możemy słyszeć o jakichś niebezpieczeństwach bądź katastrofach związanych z samolotem" – podkreślił.

REKLAMA

W samolot linii LOT strzelił piorun. Zawrócił do Warszawy

Jak informowaliśmy w naTemat, rano w czwartek (20 stycznia) pasażerowie samolotu Polskich Linii Lotniczych LOT (LO6521) przeżyli chwile grozy.
Dreamliner wystartował z lotniska Chopina na Okęciu o godz. 6.30 rano. Po ponad dziesięciu godzinach miał wylądować na Dominikanie. Plany pokrzyżowały warunki pogodowe. Tuż przed godziną 7, chwilę po starcie maszyna musiała jednak lądować awaryjnie.
– Gdy lecieliśmy, w samolot uderzył piorun. Pasażerowie przeżyli moment grozy. Przez chwilę widoczny był ogień, kapitan zdecydował o zawróceniu maszyny na lotnisko w Warszawie. Trwa inspekcja samolotu. Czekamy na decyzję, czy będziemy mogli ponownie wejść do tej maszyny – poinformował TVN24 jeden z pasażerów.
Doniesienia oficjalnie potwierdził także Krzysztof Moczulski, rzecznik prasowy PLL LOT. – Samolot lecący na Dominikanę z Lotniska Chopina chwilę po starcie musiał zawrócić z powodu uderzenia pioruna. Maszyna była wtedy w okolicach Kutna. Samolot wylądował na Lotnisku Chopina. Nikomu nic się nie stało – zapewnił.
Pilot zdecydował o powrocie na Okęcie i sprawdzeniu maszyny. Pasażerowie odlecieli do Puerto Plata po godz. 13 - innym samolotem i z nową załogą.

Dlaczego w samolot LOT-u uderzył piorun? Wróżbita Maciej przedstawił swoją teorię

Kilka godzin po tym, jak wszystkie portale internetowe i telewizje zalała fala doniesień o niebezpiecznym incydencie polskiego samolotu w podniebnych przestworzach, w mediach społecznościowych Macieja Skrzątka pojawił się obszerny post. Najsłynniejszy wróżbita w Polsce postanowił podzielić się swoim przemyśleniem, wskazując na przyczynę groźnego wyładowania, które trafiło w maszynę.
"Kilka dni temu, gdy zamieściłem mój astrologiczny artykuł o retrogradującym Merkurym, informowałem, że na dniach możemy słyszeć o jakichś niebezpieczeństwach bądź katastrofach związanych z samolotem. Głosiłem, że już wkrótce poinformują o tym media i ostrzegałem, że może być kłopot z elektrycznością" – napisał tajemniczo na wstępie.
"Mało tego, nawet we wczorajszym artykule o zakończeniu retrogradacji Urana wyjaśniałem, że sam Uran w astrologii (podobnie jak znak, którym się opiekuje czyli Wodnik) oznacza piorun, błyskawicę" – kontynuował.
Dlaczego zdaniem Macieja w samolot linii LOT uderzył piorun i pojawił się ogień? "To właśnie wpływ retrogradacji Merkurego, która utrudnia bezpieczeństwo w podróży, przede wszystkim tej powietrznej. Bo Wodnik, w którym aktualnie występuje Merkury, należy do żywiołu powietrza" – wyjaśnił wróżbita.
"Znów przedwczoraj, 'obudził się' Uran tzn. przestał się cofać i pisałem we wczorajszej mojej publikacji, że dopiero teraz ukaże on swe oblicze. Stąd właśnie ten piorun, który dziś nad ranem uderzył w polski samolot. Na szczęście, ludziom na pokładzie nic się nie stało, mimo że samolot musiał po chwili lądować. Natomiast autentyczny wpływ planet (jak można z łatwością zauważyć) działa na nas wszystkich tak czy inaczej" – podsumował.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut