
W Danii trwa gorąca debata nad związkami kazirodczymi. Niklas i Sofie, przyrodnie rodzeństwo z Aarhus, mają dziecko i mogą trafić na dwa lata do więzienia. Lewica chce zniesienia kary za seks między rodzeństwem. Naukowcy przekonują, że argument o ryzyku chorób genetycznych jest nietrafiony.
Przyrodnie rodzeństwo z Danii (ten sam ojciec) od kilku lat żyje niczym małżeństwo, a pięć miesięcy temu urodził im się syn. Niklasowi i Sofie grożą dwa lata więzienia za przestępstwo obyczajowe, a w Dani rozpoczęła się gorąca polityczna debata nad zniesieniem kar za związki kazirodcze. Zdaniem genetyków nie jest przesądzone, że dziecko z takiego związku będzie miało wady genetyczne. Według polityków lewicy jedyną przeszkodą jest tabu kulturowe.
Czytaj też: "Mamy dość". Czy sprzeciw wobec rozluźnienia norm obyczajowych zapowiada nadchodzącą obyczajową rewolucję?
Teraz zmian w duńskim prawie chce lewicowa koalicja parlamentarna. "Rząd nie powinien pilnować tego, kto ma dzieci i z kim" – przekonują. Jednak jak pisze "Gazeta Wyborcza", zmiany w prawie są mało prawdopodobne, bo sprzeciwia się im koalicja rządząca oraz prawica. Prawnicy przekonują z kolei, że jeśli dwie dorosłe osoby chcą takiego związku, nie powinno się im tego zabraniać. Tym bardziej, że przykład Francji pokazuje, że depenalizacja kazirodztwa nie doprowadziła do upadku społeczeństwa.
Zobacz też: Biskupi krytykują związki partnerskie. "Polska na 209. miejscu pod względem przyrostu naturalnego"
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
