Subtelne gry Boettiego. Korespondencja z londyńskiej Tate Modern

Alighiero Boetti "Mappa", 1971-1972
Alighiero Boetti "Mappa", 1971-1972 Private collection © Alighiero Boetti Estate by DACS / SIAE, 2012, courtesy Fondazione Alighiero e Boetti
Retrospektywna wystawa wielkiej osobistości włoskiej sztuki stacjonuje od tygodnia w Londynie. Przyjrzeliśmy się pełnej ukrytej logiki, precyzyjnej twórczości Alighiero Boettiego (1940-1994) z bliska.


Ekspozycja “Game Plan”, którą do 5 lutego można było podziwiać w Madrycie, a która od lipca zagości w nowojorskiej MoMA, za każdym razem składa się z tych samych eksponatów. Sposób ich prezentacji jest jednak kluczowy: może wręczyć widzowi klucz do dzieła artysty lub go skrzętnie ukryć. Boetti, wtłaczany w początkach swojej twórczości w ramy nurtu arte povera, w pierwszym kontakcie jawi się bowiem jako twórca prac niezwykle estetycznych, lecz niekoniecznie przejrzystych. Jak opowiadała nam Katarzyna Redzisz, współtwórczyni wystawy w Tate, ekspozycja Boettiego w madryckim Museo Reina Sofia stała się za sprawą Lynne Cooke, jej głównej kuratorki, przepiękną prezentacją oczyszczoną z wszelkich informacji.

Całe szczęście jednak, że Redzisz i Mark Godfrey, kuratorzy londyńscy, zdecydowali się na komentarz. Dzięki temu artystyczny język Boettiego staje się z każdą salą coraz bardziej czytelny. Logika prezentacji w Tate Modern w ogóle jest dość liberalna. Zwiedzający może poruszać się po wystawie dowolnie, organizatorzy zachęcają, by tylko przez pierwsze dwie sale przejść w sugerowanej przez nich kolejności. Potem świat prac rysowanych tygodniami długopisem, gier z losem i matematyczną precyzją i spektakularnych, wyszywanych map stają przed nim otworem.

Dowiadujemy się więc, że Boetti od uwierającej go etykiety się odżegnywał, stworzył nawet zabawny manifest w odpowiedzi na wystawy Germano Celanta grupujące reprezentantów tzw. arte povera (jej wielki przegląd gościł nota bene w Tate Modern w 2001 r.), do których był włączany. (W manifeście każdemu z głośnych nazwisk przypisał tajemnicze symbole, zakodowane podobno szyfrem powierzonym notariuszowi.) Nic dziwnego – jego artystyczne uniwersum zdaje się leżeć gdzieś na osobnym kontynencie.
Mieści się w nim świadoma gra z czasem, używanym jako równorzędna materia tworząca takie prace, jak portrety danego roku mierzone okładkami tygodników, “Mettere al mondo il mondo” (Przynosząc świat światu / Rodząc świat) czy “Aerei” (Samoloty). Dzieła z tych dwóch ostatnich cykli, powstałe w latach 70., przedstawiały niesamowite połacie błękitu sprawiające wrażenie wypukłych, przetykane przecinkami czy gąszczem sylwetek samolotów. Przecinki wypunktowują litery, które czytane z góry na dół układają się w napisy. Na błękit obrazów składają się natomiast miliony kreseczek wykonanych długopisem – z początku przez samego Boettiego, potem przez jego studentów – co zajmowało długie tygodnie.


W świecie artysty mieści się też subtelny absurd, który kazał mu gromadzić dane do dokumentacji tysiąca najdłuższych rzek na świecie latami. Efektem tej pracy była książka “Classifying: The Thousand Longest Rivers in the World” oraz dwa ogromne płótna. Żadne z nich nie pozostawiały jednak odbiorcy z jasnymi odpowiedziami na dowcipne pytania żony artysty, Annemarie Sauzeau, jak: Czy długość rzeki należy mierzyć w trakcie suszy czy powodzi? czy też: Który brzeg lepiej zmierzyć: lewy czy prawy?, co sugeruje, że oboje zdawali sobie sprawę z umowności swoich ustaleń.
Uniwersum Boettiego także dosłownie leżało chwilami na innym kontynencie: gdy pracował z afgańskimi tkaczkami nad seriami map świata, podróżował do Gwatemali, Etiopii czy Maroka, otwierał artystyczny projekt One Hotel w Kabulu czy już po inwazji wojsk sowieckich na Afganistan zatrudniał do kolejnych haftów Afgańczyków pozostających na wygnaniu w Pakistanie.

Słynne mapy, wyszywane po wielokroć z dużą dozą wolności przez proste szwaczki dobierające kolory wedle uznania i uwzględniające efekty kolejnych przewrotów politycznych, nie ukazują moim zdaniem najbardziej uroczej i precyzyjnej gry, którą Boetti prowadził z losem. Mój ulubiony projekt Włocha to “Viaggi Postali” – “Pocztowe podróże”. Tworzące “Dossier Postale” listy to korespondencja, którą artysta wysyłał m.in. do artystów, kuratorów czy kolekcjonerów – np. Marcela Duchampa, hrabiego Panzę di Biumo czy Bruce'a Naumana. Szkopuł w tym, że adresy Boetti wymyślał lub czerpał z rozmaitych źródeł – nie były na pewno tymi, gdzie adresatów można było znaleźć. Jako że żaden z listów nie docierał do celu, poczta odsyłała je nadawcy, a ten odbijał kopertę na ksero, chował do większej, i wysyłał na kolejny adres z umyślonej wcześniej listy (np. siedem ostatnich nazw miejscowości z włoskiej książki kodów pocztowych czy włoskie miasta ze słowem “aqua” w nazwie). Artysta podobno cieszył się, gdy rzeczywistość – w postaci listonosza robiącego na kopercie adnotacje czy innych ingerencji poczty – wkraczała w jego zamysły i zostawiała na nich swój ślad. Dodatkową matematyczną logiką charakteryzowały się systemy innych “dzieł listowych” wysyłanych w świat w takiej ilości, jaka odpowiadała wszystkim permutacjom kolorystycznym znaczków pocztowych lub sumie kombinacji wszystkich możliwych nominałów sumujących się do 50 lirów.

Czy tego rodzaju subtelności wyrozumiałabym z cudownych, bo estetycznych, ale skomplikowanych konceptualnie, prac Alighiero Boettiego bez przypisów?
Wątpię. Cieszę się, że dane mi było ujrzeć dzieło turyńczyka w Tate Modern, gdzie nie tylko mogło ono przemówić w pełnej krasie: w swoim pięknie, ale i w całej złożoności, ukrytej w systemach operujących pojęciami porządku i chaosu, czasu i jego “marnotrawienia”, czy zbiorami permutacji, których wszystkie elementy artysta musiał wyczerpać. Mimo tych pozornych trudności obcowanie z dziełem Boettiego to wściekła przyjemność.

Alighiero Boetti "Game Plan"

Tate Modern, Londyn
28 lutego - 27 maja 2012
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
RECENZJA 0 0Obejrzałem sequel "Lśnienia". To nie jest zwykły skok na kasę, ale i tak jest z nim problem
Volvo 0 0Chcesz tanio kupić nowy samochód? To najlepszy moment. Zobacz, co wymyśliło Volvo
Leroy Merlin 0 0Glamour, a może... pustynny? Najnowsze ekscytujące trendy w urządzaniu wnętrz
WYWIAD 0 0Wyślij kartkę do 5-letniej Natalki! Mama przekłada święta i prosi internet o pomoc

MOTO

POLECAMY 0 0Polacy sprzątają Himalaje. Andrzej Bargiel wziął worki i poszedł na lodowiec. "Ilość śmieci szokuje"
DADHERO.PL 0 0Co się dzieje, gdy wrzucasz do sieci zdjęcia swoich dzieci? Zanim to zrobisz, przeczytaj ten tekst
POLECAMY 0 0Przez nową modę wstydzę się, że mam iPhone’a. Najgłupsza rzecz w smartfonach, jaką widziałem