Robert Lewandowski i jego koledzy z klubu padli ofiarami gróźb karalnych
Robert Lewandowski i jego koledzy z klubu padli ofiarami gróźb karalnych Fot. Philippe Ruiz/Xinhua News/East News

Robert Lewandowski i dwaj inni gwiazdorzy Bayernu Monachium otrzymali pogróżki. Jak przekazał dziennik "Bild", ktoś groził im śmiercią. W styczniu na jeden komisariatów policji w Hamburgu trafił anonimowy list, w którym sprawca odgraża się zawodnikom mistrzów Niemiec. Niemiecka policja jest w akcji, to nie pierwszy taki przypadek w Bundeslidze. Wygląda jednak na to, że Polak i jego koledzy mogą się czuć bezpiecznie.

REKLAMA
Do bulwersującego incydentu, o którym napisał we wtorkowy wieczór dziennik "Bild", miało dojść w styczniu w Hamburgu. Na komisariat policji w Davidwache anonimowy list dostarczył pracownik klubu 2. Bundesligi, FC Sankt Pauli. Jak się okazało, autor listu zawarł w nim pogróżki pod adresem Roberta Lewandowskiego, Manuela Neuera i Serge'a Gnabry'ego. Sprawa jest na tyle poważna, że przekazano ją do sekcji kryminalnej.
Teraz nad sprawą pracuje specjalna grupa w Państwowej Policji Kryminalnej w Hamburgu, która dokładnie bada list i poszukuje jego autora lub autorów. Materiał jest analizowany, m.in. w poszukiwaniu odcisków palców, śladów DNA czy innych śladów biologicznych, które mogą pomóc w ustaleniu sprawcy. Nikt nie lekceważy całej sytuacji, a celem policji federalnej jest odnalezienie sprawców.

— Prowadzone jest śledztwo pod zarzutem kierowania gróźb karalnych i zakłócanie spokoju publicznego poprzez grożenie popełnieniem przestępstwa. Sprawdzamy, co się dzieje wokół całej sprawy i staramy się ustalić sprawców — przekazał "Bildowi" rzecznik prasowy niemieckiej policji Florian Abbenseth.
To nie pierwszy taki przypadek w niemieckiej piłce, jakiś czas temu podobne groźby ktoś wysłał pod adresem piłkarskich sędziów, o czym informowała Niemiecka Federacja Piłkarska (DFB). Związek pracuje z organami ścigania i oczekuje ukarania sprawców. Inaczej poczucie bezpieczeństwa piłkarzy i działaczy w Bundeslidze znacznie spadnie, a to nie pomaga w rozwijaniu rozgrywek. Być może to tylko czcze pogróżki albo głupi żart.

Na razie Robert Lewandowski i spółka mogą czuć się bezpieczni, choć Bayern Monachium nie informował, czy zamierza zwiększyć liczebność ochrony dla pierwszej drużyny oraz jej gwiazd. Die Roten wyjechali z Niemiec do Austrii, w środowy wieczór czeka ich mecz 1/8 finału Ligi Mistrzów z Red Bull Salzburg. Początek o godzinie 21:00.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut