
Prokuratura wzięła pod lupę Rafała Trzaskowskiego i jego list ostrzegający przed "lex Czarnek", który wysłał uczniom i ich rodzicom poprzez dziennik elektroniczny Librus. Śledczy chcą zbadać, czy prezydent Warszawy mógł naruszyć w ten sposób ustawę o ochronie danych osobowych. Teraz jednoznaczne stanowisko w tej sprawie przekazał naTemat warszawski ratusz.
REKLAMA
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
Po tym, jak Sejm zagłosował za przyjęciem nowelizacji ustawy o Prawie oświatowym, o tym, czy wejdzie ona w życie zadecyduje prezydent Andrzej Duda. "Lex Czarnek" od początku wzbudzało duży sprzeciw wśród opozycji, większości nauczycieli, dyrektorów, uczniów i rodziców.
Nowela ustawy zakłada znaczne zwiększenie władzy kuratorów nad szkołami i placówkami edukacyjnymi. Dzięki temu kuratorzy decydowaliby m.in. o tym, które organizacje pozarządowe mogłyby prowadzić zajęcia dodatkowe dla uczniów i o czym można byłoby mówić na takich zajęciach.
Rafał Trzaskowski przestrzegał rodziców przed "lex Czarnek". Prokuratura wszczęła postępowanie
Dużym przeciwnikiem "lex Czarnek" jest m.in. Rafał Trzaskowski. Jeszcze w listopadzie swoimi obawami wobec tej noweli ustawy postanowił podzielić się z dyrektorami, nauczycielami, uczniami i ich rodzicami. W tym celu wysłał im wiadomość za pośrednictwem dziennika elektronicznego Librus."Stanowczo apeluję do Ministerstwa Edukacji i Nauki o zaprzestanie retoryki szantażu i narzucania szkołom 'jedynie słusznych poglądów'" – wskazywał w swoim liście do stołecznej społeczności szkolnej prezydent Warszawy.
Według ministra edukacji Przemysława Czarnka, samorządowiec dopuścił się przekroczenia uprawnień. Prezydent Warszawy oznajmił natomiast, że ma prawo informować szkolne środowiska o tym, co oznaczałaby nowelizacja prawa oświatowego. "Zachęcam ich, by nie pozostali bierni" – podkreślił polityk Platformy Obywatelskiej w swoim poście na Facebooku.
"To jest, zdaniem urzędującego ministra edukacji i nauki, materiał dla prokuratury. Bardzo jestem ciekaw, czy zamiast ścigać prawdziwych złoczyńców prokuratura uzna za stosowne pochylić się nad tym wnioskiem" – napisał z przekąsem Trzaskowski.
Czytaj także: Czarnek nasłał prokuraturę na przypadkowe szkoły. Wierzył, że prowadzą edukację seksualną
Rzeczywiście – okazuje się, że sposób, w który prezydent Warszawy postanowił przestrzec przed "lex Czarnek", wzbudził pewne podejrzenia w prokurturze. Chce ona sprawdzić, czy nie doszło w tym przypadku do... nielegalnego przetwarzania danych osobowych.
Jak powiedziała PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz, śledczy wszczęli postępowanie, w którym sprawdzą, czy mogło dojść przez Trzaskowskiego do naruszenia art. 107 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych.
W celu wyjaśnienia sprawy przesłuchano już jednego z pracowników Ministerstwa Edukacji i Nauki. Jednak nie jest pewne, czy chodzi o Czarnka, czy urzędnika niższego rangą.
Stołeczny ratusz o liście Trzaskowskiego. "Jesteśmy za transparentnością"
O komentarz w tej sprawie naTemat poprosiło Urząd Miasta Stołecznego Warszawy. Jak wskazywała w odpowiedzi na naszego maila rzeczniczka stołecznego ratusza Monika Beuth-Lutyk, urząd "jednoznacznie opowiada się za transparentnością i dialogiem w życiu publicznym"."Prezydent Warszawy, jako organ prowadzący szkoły ma prawo przekazywać rodzicom informacje ściśle związane z funkcjonowaniem placówek oświatowych. Może np. w formie listu adresowanego do ogółu rodziców i społeczności szkolnych poinformować nad jakimi zmianami w prawie oświatowym pracują parlamentarzyści" – wskazała rzeczniczka.
Czytaj także: Krakowscy radni próbują pozbyć się kurator Nowak. "Tym razem jest nadzieja, że się uda"
Beuth-Lutyn zaznaczyła, że według ratusza prezydent nie naruszył ustawy o ochronie danych osobowych. "(...) W ocenie urzędu miasta nie ma mowy o jakimkolwiek naruszeniu przepisów. Urząd przetwarza dane osobowe mieszkańców zgodnie z prawem i wszelkimi procedurami. Ze spokojem przyjmujemy informację o wszczęciu postępowania, jesteśmy do dyspozycji" – zaznaczyła rzeczniczka.
