
Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle sięgnęła w niedzielę po swój dziewiąty Puchar Polski w historii. Wicemistrzowie Polski zwyciężyli w finale 3:0 (25:20, 25:15, 25:19) z Jastrzębskim Węglem. Jedną z najważniejszych postaci u zwycięzców był kapitan drużyny i reprezentant Polski, Aleksander Śliwka.
REKLAMA
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
Zespół z Kędzierzyna-Koźla jest niepokonany w obecnym sezonie w PlusLidze. Do świetnej serii siedemnastu zwycięstw ligowych drużyna z województwa opolskiego dołożyła sukces w Tauron Pucharze Polski. W weekend Grupa Azoty ZAKSA była niepokonana, ogrywając w półfinale 3:1 Trefl Gdańsk, a w finale 3:0 Jastrzębski Węgiel.
– Po sobotnim zwycięstwie z Treflem Gdańsk wspominałem, że każdy nasz mecz w Pucharze Polski był meczem trudnym. Rozpoczynając od spotkania z pierwszoligowym AGH Kraków, gdzie mieliśmy problemy, graliśmy średnio, było tam widmo tie-breaka. W meczu z Olsztynem dopadło nas zdrowotnie, nie wiedzieliśmy kto będzie mógł zagrać praktycznie do samego rozpoczęcia starcia. Mecz z Nysą też szedł nam jak po grudzie. No i sobotni półfinał, gdzie przegraliśmy trzeciego seta i tak naprawdę nie było wiadomo, jak uda się w czwartym. Marcina Janusza łapały skurcze, mieliśmy swoje kłopoty – przyznał kapitan zwycięzców, Aleksander Śliwka.
– Paradoksalnie, finałowe starcie było najspokojniejsze. To zasługa tej naszej trudnej drogi. Do tego koncentracja od pierwszej piłki, która była receptą na sukces przeciwko tak świetnej drużynie, jaką jest Jastrzębski Węgiel. Jestem bardzo dumny z zespołu, z każdego chłopaka. Pokazaliśmy dużą dojrzałość jako drużyna. Reagowaliśmy świetnie na wydarzenia boiskowe i to, co robił przeciwnik. Zneutralizowaliśmy ich ofensywę. To był jeden z lepszych meczów naszej drużyny w ostatnim okresie – skwitował przyjmujący kędzierzyńskiej drużyny oraz reprezentacji Polski.
Co ciekawe, MVP turnieju wybrano rozgrywającego Marcina Janusza. Wybór zawodnika z pozycji przydarzyła się w krajowym pucharze po raz pierwszy od czasów Pawła Zagumnego, polskiej legendy w roli siatkarskiego reżysera.
Śliwka zapytany o porównanie klubowego kolegi z byłym zawodnikiem ZAKSY, Benjaminem Toniuttim - obecnie występującym w Jastrzębskim Węglu - ocenił porównanie obu.
– Każdy z nich jest siatkarsko innym zawodnikiem. Tak naprawdę bardzo się cieszę, że Marcin świetnie wszedł w buty Bena. Obecna ZAKSA to jednak zupełnie inny zespół. Trudno jest mówić, że ktoś zastępuje kogoś jeden do jednego. Marcin jest innym rozgrywającym od Bena spoglądając na sportowe atuty. Cieszymy się jednak, że nasza drużyna prezentuje taki poziom, żeby wznieść dzisiaj trofeum we Wrocławiu.
Wracają do kapitana triumfatora PP, Śliwka wywodzi się z Dolnego Śląska. Siatkarz pochodzący z niewielkiego Jawora we Wrocławiu mógł liczyć na wsparcie sporej grupy bliskich kibiców.
– Hala Orbita faktycznie jest szczęśliwa. Trzy lata temu też tutaj wznieśliśmy Puchar Polski. Z pewnością to było magiczne uczucie móc tu wrócić i ponownie cieszyć się z wygranej. Na trybunach byli członkowie mojej rodziny, była również narzeczona. Wsparcie bliskich było bardzo ważne, widziałem ich i wiedziałem, że są ze mną – zakończył z uśmiechem jeden z liderów ZAKSY.
