Agencja Gazeta

Na przełomie wieków był jedną z największych gwiazd światowego futbolu. Występy w Barcelonie, na mundialach, gol zdobyty w finale Mistrzostw Świata w 2002 roku. Tytuł z Brazylią raz, raz też był wicemistrzem. A dziś? Niedawno poinformował na swoim Twitterze, że przenosi się do ligi ...angolańskiej. Konkretnie do zespołu Kabuscorp, aktualnego wicemistrza kraju. A jego rodacy, tak zamiłowani w futbolu, zaczęli pewnie szukać takiego kraju na mapie.

REKLAMA
Po odejściu z Sao Paulo menadżer piłkarza próbował mu znaleźć klub w Europie. Ale drużyny z Belgii i Serbii (Partizan, Crvena Zvezda Belgrad) jak jeden mąż odmawiały. Odmówiła też Legia Warszawa, której zaproponowano piłkarza. - On ma już 39 lata, ciężko więc nazwać go przyszłościowym graczem - argumentował Marek Jóźwiak, odpowiadający za transfery w klubie z Łazienkowskiej. Sam Rivaldo, niegdyś wart około 30 milionów euro dziś wyceniany jest przez fachowy portal transfermarkt.de na ...150 tysięcy.
Kaka, piłkarz Realu Madryt, na swoim Twitterze:

"Powodzenia Riva! Niech Bóg pobłogosławi Twój nowy etap..."

- Czemu Rivaldo wybrał Angolę? Myślę, że po pierwsze ze względu na język, bo w tym kraju afrykańskim też mówi się po portugalsku - mówi nam Paweł Machitko, redaktor naczelny portalu transfery.info, po czym dodaje: - Myślę też, że będzie tam zarabiać całkiem godziwe pieniądze. Nie podano ich do publicznej wiadomości, ale wiadomo tyle, że będzie prawdopodobnie najlepiej opłacanym piłkarzem na całym Czarnym Lądzie.

Rivaldo nie jest sam, czyli inne egzotyczne sportowe emerytury gwiazd

Pod koniec ubiegłego roku Francuz Nicolas Anelka, mający za sobą grę m. in. w Arsenalu Londyn i Realu Madryt, zaszokował wszystkich, stwierdzając, że od nowego roku zamieni Chelsea Londyn na chiński Shanghai Shenhua. Potęgę budują też w Indiach. Tam ma powstać zawodowa liga piłkarska, na wzór krykietowej. Jest już niemal pewne, że zagrają w niej tacy piłkarze jak Robbie Fowler, Robert Pires i Jay Jay Okocha. Czyli byli zawodnicy, kolejno: Liverpoolu, Arsenalu i Paris Saint Germain.

Sama Angola, w której przyjdzie żyć Brazylijczykowi, nie była i nie jest bezpiecznym krajem. Także dla sportowców. Straszliwą wojnę domową rozdzierającą kraj w latach 70. opisał Ryszard Kapuściński w książce "Jeszcze dzień życia". A tuż przed ostatnim Pucharem Narodów Afryki, zmierzająca na turniej reprezentacja Togo została w jednej z angolańskich prowincji ostrzelana przez nieznanych sprawców. Byli ranni, były też ofiary. Przerażeni gracze podjęli decyzję o wycofaniu się z turnieju.