Witold Waszczykowski, poseł PiS
Witold Waszczykowski, poseł PiS Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Witold Waszczykowski, były wiceszef Biura Bezpieczeństwa Narodowego za prezydentury Lecha Kaczyńskiego, ocenia, że nie nie można porównywać próby zamachu na Sejm z atakiem na biuro poselskie PiS-u w Łodzi. Poseł PiS ocenia, że data konferencji prokuratury i ABW nie jest przypadkowa.

REKLAMA
Witold Waszczykowski, poseł Prawa i Sprawiedliwości, protestuje przeciwko porównywaniu próby zamachu na Sejm i ataku na biuro PiS w 2010 roku. – Nie dostrzegam porównania. W Łodzi doszło do autentycznego zamachu, zginął człowiek, nasz kolega, drugi został mocno poraniony – tłumaczył polityk, wpisując się w interpretacje przedstawiane już wczoraj przez polityków jego partii. – Nie bardzo mogę przejąć się tą sprawą, widząc jak wyglądała wczorajsza konferencja prokuratury, wszystko wygląda na nakręconą sprawę – ocenił gość "Poranka TOK FM".
Czytaj też: PiSklaki mają ubaw – pisze Tomasz Lis
Były wiceminister spraw zagranicznych mówił o zbieżności czasowej konferencji prokuratury z dyskusją o delegalizacji skrajnej prawicy, budżecie i uprawnieniach ABW. Pytał też, dlaczego w działania w sprawie Brunona K. podjęto dopiero w zeszłym roku, skoro filmy z próbnych detonacji pochodzą z 2001 roku. Ocenił też, że prokuratura zbyt szybko pochwaliła się sukcesem. – Wielu ludzi, prawników, podważało, czy jest zasadne, by po 10 dniach od zatrzymania gościa, gdy nie złożył zeznań, to nie wiem czy jest sens robić taką konferencję – stwierdził Waszczykowski.
Zdaniem posła jedynym celem ataku nie byli konkretnie politycy PO, ale władze Polski. – Jeśli od 12 lat się przygotowywał, to przez lata było 3 prezydentów i kilkoro premierów – zauważył. Zdaniem Waszczykowskiego politycy są częściowo odpowiedzialni za nagromadzenie negatywnych nastrojów społecznych.
– Dyskusje polityków, które są pełne epitetów, mogą skłonić do działania, jak w 2010 roku gdy zaatakowano nasze biuro. Takie rzeczy zdarzają się, jak politycy nie są specjalistami, nie mają argumentów i posługują się argumentami ad personam i epitetami – stwierdził. Dołączył się do apelu premiera o zaprzestanie agresji, zauważając, że te słowa powinni wziąć do siebie głównie politycy PO.