We Wrocławiu miejsca postojowe na osiedlach to żyła złota.
We Wrocławiu miejsca postojowe na osiedlach to żyła złota. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Ceny miejsc parkingowych we Wrocławiu już są z kosmosu, a nic nie wskazuje żadnej zmiany tego trendu. Wpływa na to ograniczona przestrzeń, zmiana przepisów budowlanych, ale też spekulacja, która w sytuacji deficytu towaru luksusowego, jakim jest przestrzeń dla aut, zaczyna kwitnąć w najlepsze. Za parę lat może się okazać, że inwestycja w miejsce postojowe była równie dobra, co inwestycja w mieszkanie.

REKLAMA

Może inwestycja w miejsce postojowe dziś nie wydaje się być najlepszą, ale kto 20 lat temu myślałby, że metr działki w Smolcu pod Wrocławiem skoczy dziesięciokrotnie?

O tym, że miejsce garażowe, które w 2015 właściciele kupili wraz z mieszkaniem za ok. 25 tys., dziś będzie warte 60 tys., też nikt nie myślał. A to się przecież dzieje.

logo

Pewny sposób na zarobek

Odkąd wartość depozytów bankowych zaczęła spadać, a wraz z nią wzrastać inflacja, w ekspresowym tempie z wrocławskiego rynku znikają mieszkania, działki budowlane, a także działki rekreacyjne, których ceny w ciągu dekady wzrosły nawet pięciokrotnie! Ostatnio do grupy tej dołączyły także miejsca postojowe.

Wynajem miejsca postojowego poza centrum to dziś kwota rzędu 250-350 złotych w zależności od lokalizacji i dostępności innych parkingów wokół. Oznacza to, że miejsce, które kupimy za ok. 25 tysięcy złotych (choć to cena z tych niższych), zwróci nam się za ok. 7-8 lat regularnego najmu.

Wartość takiego miejsca jednak może za kilka lat drastycznie wzrosnąć, jak w przypadku opisywanej na naTemat.pl inwestycji we Wrocławiu:

Czytaj także:

W przypadku kilku miejsc zysk może być ogromny, a ryzyko straty niemal żadne. Taka dedukcja jest zresztą coraz bardziej powszechna.

— Widziałam ostatnio wpis sąsiada, który skomentował w ten sposób artykuł o problemach z parkowaniem na naszym osiedlu. Opisał, że postanowił kupić kilka miejsc garażowych na Maślicach w budującym się właśnie bloku. Napisał wprost, że za chwilę będzie u nich taki sam problem z parkowaniem jak u nas, więc traktuje to inwestycyjnie. Deweloper podobno nie miał nic przeciwko — mówi mieszkanka jednego z bloków przy ulicy Granicznej i dodaje, że chyba spadła na niego lawina hejtu, bo komentarz znikł.

To jednak nie jedyny przypadek. Po tym, jak została wydana decyzja o budowie kolejnej inwestycji na Ołtaszynie, po miejsca w kolejce miała się ustawić cała grupa mieszkańców okolicznych bloków, którzy chcieli kupić je dla siebie, ale też na szeroko rozumianą "przyszłość".

To już trend

To, że miejsce garażowe może być traktowane jak inwestycja, potwierdza także Zuzanna Wiak z Polskiego Związku Firm Deweloperskich. Choć nie odnotowali znaczącego boomu na kupno wyłącznie miejsc parkingowych, taka nieruchomość może być – zgodnie z prawem – kupiona oddzielnie, bo ma osobną księgę wieczystą i nie jest przynależna do konkretnego mieszkania.

Takie działanie nie dziwi także radcy prawnego Polskiego Związku Firm Deweloperskich. Jak mówi Przemysław Dziąg, w związku ze zmianą przepisów dostępność miejsc może spaść. W nowych inwestycjach nie będzie już tzw. miejsc zależnych, zwanych też miejscami rodzinnymi. To wszystkie te, do których dostęp jest częściowo ograniczony, bo na przykład są ulokowane jedno za drugim.

Dziś oznacza to, że deweloperzy będą musieli powiększać przestrzeń pod garaże, a to ogromne koszty, albo miejsc będzie po prostu mniej. Mniejsza liczba miejsc zwiększa ich ekskluzywność, a co za tym idzie wpływa na wzrost cen.

Problem narasta od lat

O tym, że z parkingami we Wrocławiu będzie coraz gorzej, wiadomo było już w 2010 roku, kiedy powstała diagnoza problemów społecznych miasta. Naukowcy przebadali Wrocław wzdłuż i wszerz – i drastyczny niedobór był problemem już wtedy. Jak jest teraz i jak będzie w przyszłości?

Zważywszy, że samorząd niekoniecznie wyszedł problemowi na przeciw, a do tego parking czy garaż w dalszym ciągu jest czymś, na czym wielu oszczędza podczas kupowania mieszkania, spekulacja w tej kwestii może mieć świetlaną przyszłość.

Pozostaje kwestia, czy to etyczne. Fakt, nie każdy deweloper umożliwia osobom "z zewnątrz" kupna miejsca postojowego, choć wielu zaznacza, że jest to możliwe, gdy wszystkie mieszkania się sprzedadzą, a zostają same garaże.

Są też tacy, którzy sprzedają miejsca jeszcze na etapie projektowania budynku, bez obaw, że nie znajdzie się klient na mieszkanie bez miejsca, bo takich osób nie brakuje. Podobnie jak tych, którzy parkują na chodniku, na trawniku, na pasie drogowym czy blokując śmietnik. Ważne, że za darmo.