
– Moje poparcie dla Nawalnego to był jeden wpis, w którym podkreśliłem, że chciałbym podać rękę temu człowiekowi. To wywołało lawinę prześladowań mnie i mojej rodziny. Osoby, które znały mnie jako ojca duchownego, nie pozwoliły mi wejść do cerkwi nawet, by się pomodlić. Postanowiłem powiedzieć głośno,o tym, co dzieje się w rosyjskim Kościele. Musiałem uciekać do Polski przed więzieniem w Kazachstanie. Za to, co mówię dziś o Ukrainie, grozi mi w Rosji 15 lat więzienia – tłumaczy ojciec Gieorgij Suchoboki
Może cię zainteresować także: Rosyjski patriarcha Cyryl znalazł powód wojny w Ukrainie. Winne są... parady gejów
Zacząłem współpracować z prasą w Ulianowsku (głównym mieście w moim obwodzie). Napisałem kilka artykułów o tym, jak biskupi i metropolici zarabiają pieniądze – czyli biorą je „z powietrza”. Proszą rosyjskich polityków, oligarchów o pieniądze, których nie przeznaczają na cele kościelne, a wkładają do własnej kieszeni – robią to wszyscy, biskupi, metropolici, sam patriarcha rosyjski.
Może cię zainteresować także: Ekspert: Ludzie z otoczenia Putina tracą na tej wojnie wszystko. Upadek dyktatora jest bardzo realny
