
Kiedy w Ukrainie wybuchła wojna i do Polski zaczęło przybywać coraz więcej uchodźców, społeczeństwo nie pozostało obojętne i ruszyło im z pomocą. Dorota Szelągowska opublikowała filmik w sieci, w którym nie szczędziła gorzkich słów rządzącym. – A jeśli chodzi o pomoc państwa, to tej pomocy nie ma – zaznaczyła.
REKLAMA
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
Skala zaangażowania Polek i Polaków jest tak wielka, że zwróciła uwagę całego świata. Spontaniczne zrywy, oddolne inicjatywy i praca wolontariuszy powoli zaczyna jednak nie wystarczać.
Dorota Szelągowska mówi o braku pomocy ze strony rządzących
Rząd PiS nadal nie zorganizował systemowej pomocy dla napływającej ludności. Coraz więcej osób apeluje do polityków o skuteczne działania w tej sprawie. Do tego grona dołączyła Dorota Szelągowska.Opublikowała na swoim Instagramie wideo, które nagrała w jednym z punktów rejestracyjnych dla uciekających z Ukrainy. "Poranek w Lubyczy – na żywo i na gorąco. Wybaczcie emocje, ale brak snu i emocje robią swoje" – napisała.
I zwróciła się do aktorki Joanny Koroniewskiej, która wraz z mężem Maciejem Dowborem także pomaga na Dworcu Centralnym w Warszawie. "Tu mamy spokojniej niż na Centralnym, ale zmęczenie już robi swoje" – dodała prezenterka.
W materiale wideo gwiazda relacjonowała, jak wolontariusze organizują pomoc.– Chciałam wam powiedzieć jedną ważną rzecz. Wszyscy tutaj pracują za darmo, jedzenie dostajemy za darmo tylko dzięki znajomościom. Prawda jest taka, że jeśli chodzi o pomoc państwa, to tej pomocy nie ma – zwróciła uwagę Szelągowska.
Oddała też głos kobiecie, która tam pomaga.
– Jesteśmy tu sami od 12 czy 13 dni. Dzięki tej inicjatywie, którą stworzyli Mistrzowie Grilla i zgromadzili wokół siebie swoich przyjaciół. Działamy tutaj dzień i noc, 24 godziny na dobę i pomagamy ludziom. Jest ich wielu i są głodni – opowiadała.
Gospodyni programów wnętrzarskich podkreśliła, że Polacy mają wielkie serca, ale od rządzących nie otrzymali jeszcze żadnej pomocy, a ta jest konieczna. – Z***my, robimy kanapki, ja robiłam dziś jakąś potrawkę. W nocy robimy herbatę i kawę. Przyjeżdżają do nas służby się stołować, bo też zap***rzają i są głodni – mówiła.
– Słuchajcie, to nie może tak być, że cała pomoc opiera się na tym, że my za to płacimy z własnych kieszeni. My już nie jesteśmy wydajni, ludzie nie mają już kasy, nie mają jak przechowywać gości. Mam nadzieję, że w końcu państwo coś zrobi – zaznaczyła.
– Tej pomocy nie wystarczy na długo, jeśli nie włączy się w to rząd (...) Nie jest dobrze. Ludzie nie śpią, pracują po 20 godzin i są już na skraju załamania – przyznała.
Czytaj także: