
Już w styczniu rozpocznie się sądowy proces Roberta Biedronia z Ruchu Palikota. To efekt zajść z 11 listopada 2010 roku, po których – wtedy jeszcze nie poseł – został oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej policjanta na służbie.
Proces ruszy już 8 stycznia, a Biedroniowi może grozić nawet do trzech lat więzienia – ustaliła "Rzeczpospolita", która wyjaśnia, że w tej sprawie polityka nie chroni immunitet poselski.
Chodzi o zajścia z 11 listopada 2010 roku, kiedy to Robert Biedroń został zatrzymany i oskarżony o naruszenie nietykalności cielesnej policjanta na służbie. Wtedy jeszcze nie był posłem, a akt oskarżenia w tej sprawie wpłynął jeszcze przed wyborami.
Sam Biedroń w sprawie głosu zabrać nie chciał, jego prawnik tłumaczy, że policjanci mają "własny interes, by przedstawić przebieg wydarzeń nieco inaczej, niż wyglądał on w rzeczywistości". Robert Bierdoń już jesienią 2010 roku utrzymywał, że to nie on uderzył policjanta, a sam został pobity w radiowozie.
Zatrzymanie Biedronia z 11 listopada 2010 roku
Cały tekst przeczytasz w "Rzeczpospolitej"
