[Krótko] Unia zastanawia się nad wprowadzeniem parytetów. Tym razem w zarządach spółek

Flaga Unii Europejskiej
Flaga Unii Europejskiej Fot. Jędrzej Wojnar / Agencja
Trzydzieści procent kobiet w zarządach firm w całej UE do 2015 roku - to cel komisarz ds. sprawiedliwości Viviane Reding. Wczoraj przyznała ona, że chociaż nie jest wielką zwolenniczką parytetów, to podobają jej się efekty takiej polityki. Czyżby Unia miała narzucić przedsiębiorcom zatrudnianie kobiet?


Komisarz ogłosiła w marcu 2011, że unijny biznes ma rok na pokazanie, że liczba kobiet w zarządach będzie się zwiększać. Ale, jak wczoraj stwierdziła Reding, efekty nie są zadowalające. Obecnie tylko 13,7 proc. osób w zarządach spółek giełdowych to kobiety. Wskaźnik ten od 2011 zwiększył się niewiele, bo o 2 punkty procentowe. W Polsce od 2010 roku współczynnik ten praktycznie nie urósł i wynosi 11,8 proc. Jeszcze gorzej na terenie UE mają kobiety chcące zająć fotel prezesa spółki giełdowej. Na najwyższym stanowisku zatrudnienie kobiet oscyluje wokół 3 proc. i nie rośnie - informuje "Gazeta Wyborcza".

Najlepiej na północy
W związku z takim stanem rzeczy, Komisja Europejska rozpoczęła konsultacje na temat możliwych rozwiązań "problemu". Bardzo prawdopodobna wydaje się opcja wprowadzenia obowiązkowych parytetów lub kwot dla zarządów unijnych spółek. Viviane Reding przyznała, że nie jest wielką fanką parytetów, ale może nie być innego wyjścia.

Kobiety coraz bogatsze, ale różnice wciąż głębokie. O płacach przed dniem kobiet

Zdradziła też, że najlepsze pod względem równouprawnienia są kraje nordyckie. W Finlandii, na przykład, kobiety stanowią prawie 30 proc. członków zarządów. Tam jednak parytetów ani kwot nie ma, a tak wysokie równouprawnienie jest wynikiem ciężkiej pracy i rozwiązań społeczno-prawnych. M.in. istnieją przepisy ułatwiające matkom rozwijanie kariery zawodowej.


Są równi i równiejsi?
Jest jednak kilka krajów w UE, gdzie obowiązkowa jest "równość" w zarządach. Francuzi za pomocą takiego prawa zwiększyli w ciągu 2 lat udział kobiet we władzach spółek z 12 proc. do 22 proc., a do 2017 chcą zwiększyć tę liczbę o kolejne 20 punktów procentowych. Francja wyznaczyła taki cel firmom z giełdy, państwowym i wszystkim tym, które zatrudniają ponad 500 osób. Podobne rozwiązania przyjęły: Belgia i Włochy.

Włoskie feministki apelują: "Wprowadźcie parytety w nazwach ulic"!

Czy warto narzucać spółkom równość zatrudniania? A może powinniśmy pójść w kierunku Finlandii i osiągnąć taki stan poprzez pracę u podstaw i edukację? Zapraszamy do debaty - temat pogłębimy już w ciągu najbliższych godzin.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...