
Platforma Obywatelska złożyła niespodziewany wniosek o Trybunał Stanu dla Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro. Pięć lat po odejściu PiS od władzy i po sześciu przegranych przez partię Kaczyńskiego wyborach, partia Tuska stwierdziła, że to dobry czas by osądzić Prawo i Sprawiedliwość. Decyzja budzi wątpliwości. Także po stronie niesympatyzujących z partią Kaczyńskiego publicystów.
REKLAMA
Tomasz Lis mówił rano w jednej z rozgłośni radiowych, że polityków powinni sądzić wyborcy, a nie trybunały. A wyborcy już PiS osądzili i to więcej niż raz. Od 2006 roku PiS przegrywa kolejne wybory. Wyborcy więc swój wyrok wydali. Tomasz Lis zwracał uwagę, że nie można porównywać Polski do Francji, w której francuscy prezydenci po zakończeniu kadencji stają dość regularnie przed sądem. Tam bowiem chodzi o sprawy karne - często korupcyjne - w Polsce natomiast o odpowiedzialność wyłącznie polityczną.
Nie zgadzał się z tym publicysta Tomasz Wołek. Wołek uważa, że proces Kaczyńskiego i Ziobry jest potrzebny jako przestroga dla kolejnych rządów w Polsce. Jako ostrzeżenie, że PiS-owski styl uprawiania władzy ma konsekwencje w postaci Trybunału Stanu.
Wyborcy, czy trybunały: kto jest sądem dla polityków? Kto jest ławą przysięgłych? 38 milionów Polaków, czy sejmowa większość, składająca się w większości z przeciwników politycznych. I czy decyzja Platformy nie rozpoczyna groźnego procederu: kolejne ekipy będą stawiały przed Trybunałem Stanu swoich poprzedników (choć chyba nie ma wątpliwości, że Jarosław Kaczyński gdyby wygrał, postawiłby przed sądem Donalda Tuska, Radosława Sikorskiego i innych).