
W ostatnim odcinku programu "Uwaga!" poznaliśmy historię Mariusza P., który miał podawać się za zamożną osobę, rozkochiwać w sobie kobiety, a następnie pożyczać od nich pieniądze. W przeszłości był skazywany. Teraz pokrzywdzone domagają się sprawiedliwości.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
Sprawa Mariusza P.
O podobnych historiach słyszy się od lat. Swego czasu niezwykłą popularnością cieszył się dokument "Oszust z Tindera", który najpierw wzbudzał sympatię u swoich ofiar, by później wyłudzać od nich pieniądze. Sprawa Mariusza P., choć niewiele ma wspólnego ze sławnym serwisem randkowym, również opowiada o losach kobiet, które od domagają się od swojej dawnej sympatii zwrotu dziesiątek tysięcy złotych.
Reporterzy "Uwagi!" ustalili, że Mariusz P. miał tworzyć relacje z kilkoma kobietami naraz. – Dla każdej z nas był innym człowiekiem. Dla mnie miał na imię Bartłomiej, dla wszystkich pozostałych dziewczyn miał na imię Mariusz – stwierdziła jedna z poszkodowanych przez mężczyznę kobiet.
Pani Agnieszka poznała Mariusza P. w 2016 roku poprzez swoją koleżankę. Z jej opisu wynikało, że mężczyzna miał być całkiem bogaty i pracowity. Pod koniec tego samego roku Mariusz P. miał zadzwonić do niej z płaczem, informując, iż zatrzymała go policja. Kobieta nie znając przeszłości partnera, który miał na swoim koncie wyroki skazujące dotyczące m.in. wyłudzeń pieniędzy, próbowała wszystkiego, aby wypuszczono go czym prędzej z zakładu karnego.
Po opuszczeniu więzienia Mariusz P. miał rozpocząć relacje z innymi kobietami. W 2020 roku Mariusz P. poznał panią Ewę. Miał opowiedzieć jej, że razem z ojcem prowadzi stację benzynową i wynajmuje mieszkania w Krakowie. Pod koniec tamtego roku kobieta pierwszy raz miała pożyczyć mężczyźnie pieniądze w kwocie 14 tys. złotych. – Potem była kolejna sytuacja, kiedy oddał samochód do naprawy, pożyczyłam mu wtedy 80 tys. zł. W sumie 100 tys. zł, nie oddał – wyjaśniła w rozmowie z "Uwagą!".
Jakby tego było mało, Mariusz P. miał wyłudzić także pieniądze od pozostałych partnerek. Pani Weronika miała pożyczyć mu łącznie 30 tys. złotych, zaś Pani Agnieszka miała stracić przez niego "ćwierć miliona".
Dziennikarze "Uwagi!" ustalili, że Mariusz P. wychował się na Mazurach, jego rodzice mieli problem z alkoholem, a ojciec jakiś czas temu zmarł. Mieszkańcy wsi potwierdzili, że mężczyzna nie ma żadnego majątku.
Kobiety, które miał oszukać Mariusz P., domagają się teraz spłaty pożyczonych pieniędzy i kary dla mężczyzny. – To nie jest tak, że kobiety są tylko głupie, bo zakochały się, bo usłyszały czułe słówka. To była cała otoczka tej osoby, konkretnie Mariusza, który zrobił sobie świetny PR – skwitowała jedna z pokrzywdzonych.
Inne przypadki oszustw w Polsce
Przypomnijmy, że w czerwcu zeszłego roku głośno zrobiło się o sprawie oszusta z Witnicy w województwie lubuskim, który brał od chorej kobiety pieniądze na urządzenie wspólnego życia. Przez kilka miesięcy mieszkanka powiatu gorzowskiego była oszukiwana przez mężczyznę, który bez skrupułów, wykorzystując jej stan zdrowia, wyłudził od niej prawie 100 tys. zł. Kiedy kobieta zorientowała się, że jest oszukiwana, natychmiast powiadomiła policję.
Funkcjonariuszom udało się ustalić, że z jej pieniędzy żyły oprócz oszusta jeszcze 2 inne osoby – jego znajomi. Ponadto policja dowiedziała się także, że kobieta i 43-letni mieszkaniec województwa kujawsko-pomorskiego poznali się w mediach społecznościowych.