Grzegorz Dąbrowski / Agencja Gazeta

Najbliższe mistrzostwa świata w hokeju na lodzie odbędą się w Mińsku. Hokejowa federacja odmówiła odebrania Białorusi organizacji tej imprezy, mimo że prezydent Łukaszenka wciąż trzyma w więzieniach swoich przeciwników politycznych.

REKLAMA
8 maja 2008 roku Międzynarodowa Federacja Hokeja na Lodzie przyznała Białorusi prawo do organizacji mistrzostw świata w 2014 roku. Okazuje się jednak, że im bliżej imprezy, tym więcej pojawia się wątpliwości czy na pewno powinna się odbyć właśnie na Białorusi. Wszystko dlatego, że po wyborach prezydenckich z grudnia 2010 roku władze brutalnie stłumiły protesty opozycji, która oskarżała prezydenta Aleksandra Łukaszankę o sfałszowanie wyborów. Do dziś w białoruskich aresztach przetrzymywani są opozycjoniści zatrzymani w trakcie powyborczych manifestacji. Właśnie z powodu represjonowania politycznych przeciwników odzywają się głosy, by pozbawić Mińsk prawa do organizacji mistrzostw.
Jeszcze w maju ubiegłego roku przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek wraz z innymi członkami PE napisali do federacji hokeja domagając się zawieszenia prawa do organizacji dopóki prezydent Łukaszenko nie wypuści wszystkich więźniów politycznych. Podobną deklarację przyjął Kongres Stanów Zjednoczonych. Do dziś ani więźniowie nie są na wolności ani federacja nie zdecydowała o zawieszeniu. Więcej, 5 stycznia ogłosiła, że nie zrezygnuje z organizacji zawodów w Mińsku.
Ale czy powinniśmy po prostu przyjąć to do wiadomości? Przecież przyznanie organizacji mistrzostw to pewna forma nagrody i wyróżnienia, a nagradzanie i wyróżnianie państwa autorytarnego, które społeczność międzynarodowe karze sankcjami może dziwić. - Organizacja tak radosnego wydarzenia nie powinna mieć miejsca w kraju, który szykanuje swoich obywateli i który pogrążony jest w bezprawiu - mówił w Polskim Radiu europoseł Marek Migalski.
Odebranie prawa do organizacji mistrzostw obok międzynarodowych sankcji także mogłoby być pewną formą nacisku na prezydenta Łukaszenkę. I to nie tylko dlatego, że brak mistrzostw to brak dodatkowych wpływów do państwowej kasy. "Baćka" jest bowiem znanym miłośnikiem tej dyscypliny sportu i sam regularnie gra w hokeja więc dla niego osobiście byłby to spory afront.