Młodzi wiedzą, jak rozwiązywać problemy, które dotkną ich pokolenie.
Młodzi wiedzą, jak rozwiązywać problemy, które dotkną ich pokolenie. Fot. Jakub Hamanowicz / Facebook

W mediach publicznych słyszymy od polityków, że przyszłość należy do młodych. Niestety jednak te słowa pozostają często pustym hasłem. Kiedy w Młodzieżowych Radach i innych organizacjach pozarządowych nastolatkowie próbują poruszyć tematy ważne, takie jak zmiany klimatyczne czy sytuacja osób LGBTQ+, nie mogą znaleźć nigdzie wsparcia. Jakie wyzwania stoją przed młodymi liderkami i liderami?

REKLAMA

17 maja to Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii. Poniższy tekst powstał w ramach naszej akcji poświęconej walce z homofobią. W naTemat.pl w tym dniu oddajemy głos aktywistom, którzy dbają o prawa społeczności LGBTQ+. Więcej szczegółów tutaj.

Jakub Hamanowicz - 18-letni gdańszczanin. Były przewodniczący Młodzieżowej Rady Miasta Gdańsk, aktualnie przewodniczący komisji ds. Równego Traktowania. Radny IV, V i VI kadencji. Członek Gdańskiej Rady ds. Równego Traktowania. Działacz stowarzyszenia Wszystko dla Gdańska. 

Od zawsze chciałem działać społecznie. Dodam teraz, że większość osób zaczynając swoją przygodę z działalnością społeczną kandyduje do samorządu (w teorii) szkolnego. Sam idę tą drogą i wiem, jak to wygląda, bo jestem jeszcze młodzieżowym radnym.

Właśnie w szkole chętni do pracy społęcznej napotykają pierwsze bariery – wszystko musi zostać zaakceptowane przez dyrekcję. Wiele pomysłów i inicjatyw umiera, gdy tylko pojawia się problem, a kreatywność młodych spada.

Jeżeli się jednak nie zniechęcimy, możemy kandydować do Młodzieżowej Rady Miasta/Gminy/Województwa. Po wygraniu wyborów często nowe osoby myślą, że dostały władzę. W rzeczywistości dostają tytuł, który tylko oni sami mogą uczynić czymś, z czym się trzeba liczyć.

Od pięciu lat obserwuję rozwój tych Rad, większość spotyka się raz na miesiąc i nie robi nic specjalnego, co wpłynęłoby na życie mieszkańców. Są jednak Rady, o których ciężko nie usłyszeć: Warszawy, Olsztyna, Gdańska, Opola, Wrocławia, Poznania czy Lublina.

Mit statutu

Pamiętam, kiedy w IV kadencji Młodzieżowej Rady Miasta Gdańska chciałem, żebyśmy poruszyli temat osób LGBTQ+. Sprzeciw był olbrzymi – bo "przecież Rada nie może być polityczna". Jest to do dziś przez niektórych powielany mit. 

Zabawnie to brzmi, kiedy zwrócimy uwagę na fakt, że została powołana przez organ polityczny (czyli Radę Miasta) i ma być tworem między innymi doradczo-konsultacyjnym. 

W statucie jest jedynie mowa o tym, że Rada nie może współpracować z partiami i organizacjami politycznymi.

V kadecja

W V kadencji Młodzieżowej Rady Miasta Gdańsk zostałem jej przewodniczącym, chciałem, abyśmy zaangażowali się w politykę, aby młodzi mieszkańcy Gdańska widzieli, że Rada ich reprezentuje i wspiera.

18 czerwca 2020 roku pierwszy raz Rada wyszła na konferencję prasową o charakterze politycznym. Krytykowaliśmy słowa Żalka o osobach LGBTQ+, który stwierdził, że "ci ludzie nie są równi ludziom normalnym". 

Wtedy zaczęły się schody. Kilku radnych zaczęło powtarzać słowa o statucie i jego rzekomym łamaniu. Jednym z nich był Daniel Nawrocki, syn aktualnego prezesa IPN. 

Niestety słowa krytyki o niemieszaniu się w politykę pojawiły się również od starszych politycznych kolegów. "Róbcie debaty, konkursy, ale nie mówcie o polityce". Podobne zdanie miała część poprzednich przewodniczących Młodzieżowej Rady.

Mimo wszystko pozostałem przy swoim twardym zdaniu i dalej zabieraliśmy głos.

Odważne Opole

Pamiętam, że ze względu na rosnącą przez niektóre osoby krytykę moich działań zadzwoniłem do ówczesnego przewodniczącego Młodzieżowej Rady Miasta Opole Franciszka Posackiego. 

Obserwowałem działania ich komisji ds. Równego Traktowania. Dowiedziałem się też, że Franek otwierał ich marsz równości.

Zadałem sobie wtedy pytanie, jak to "Miasto Wolności i Solidarności", jak mawiał prezydent Adamowicz, może być tak mało odważne. Wychodziliśmy na konferencje prasowe, ale z czasem wiele osób zniechęciło się. 

Strach

Po długich dyskusjach, rozmowach z innymi przewodniczącymi doszedłem do prostego wniosku – młodzi ludzie się boją. Cały czas stosuje się metodę kija i marchewki, tzn. "nie wychylaj się za bardzo, rób małe akcje, to rzucimy ci marchewkę". 

Jeżeli jednak spróbujemy podważyć status quo, możemy za to oberwać kijem. Wszystkie kontakty, jakie mamy, mogą zniknąć.

Cieszy mnie jednak to, w jakim kierunku poszedł Gdańsk. W VI kadencji powołaliśmy Komisję ds. Równego Traktowania, ma ona zaledwie miesiąc, ale już planujemy pierwsze inicjatywy. Wspieramy też Ranking Szkół Przyjaznych LGBTQ+.

Cieszy też ostatnie postępowanie miasta, Prezydent Aleksandra Dulkiewicz i jej zastępczyni Monika Chabior promują kampanię #GdańskMiastemRówności. W jej ramach nagłaśniamy problemy mniejszości ze względu na narodowość, orientację seksualną, niepełnosprawność i podobne palące kwestie.

Kryzys demokracji

Mimo wsparcia kilku samorządów jest to za mało, by wykształcić w polskiej młodzieży kadry przyszłych demokratycznych liderów społecznych.

Jeżeli kilka samorządów wspiera zaledwie kilka młodzieżowych rad, to jaka jest przyszłość demokracji w Polsce? Potrzebujemy tysięcy młodych ludzi, którzy w przyszłości będą gotowi kierować sprawami bieżącymi. 

Rząd PiS-u świetnie się do tego przygotowuje. Stworzył np. Radę Dialogu z Młodym Pokoleniem czy Radę Dzieci i Młodzieży Rzeczypospolitej Polskiej przy Ministrze Edukacji Narodowej. Osoby, które nie popierają słów rządu, są atakowane. Bardzo prostym przykładem na udowodnienie tego stwierdzenia jest sytuacja, kiedy były przewodniczący tej Rady po skrytykowaniu słów ministra Czarnka został wezwany na dywanik. 

– Powiedziałem: panie ministrze, widział pan spot akcji Wolna Szkoła? Tam padły pana słowa wypowiedziane ustami młodego człowieka. Odpowiedział, że widział, i dodał, że czysto matematycznie rzecz biorąc, jeżeli kobieta rodzi pierwsze dziecko w wieku 30 lat, to czy będzie tak, jakby urodziła je w wieku 21? Czy tych dzieci urodzi wtedy faktycznie więcej?Mowę mi odebrało. Powtórzył właściwie to, co padło w tym spocie. Stwierdziłem, że to podmiotowe traktowanie kobiet. Minister odpowiedział, że nie, bo przecież docenia rolę kobiet jako matek, a w konstytucji jest zapisana istotna rola macierzyństwa - relacjonował Jakub Lewandowski, którego cytowała Interia.

Siła w samorządach

Ostatnim bastionem tworzenia otwartych na różnorodność liderów są samorządowcy, którzy będą wspierać swoich młodszych kolegów.

Nie mogą się bać konkurencji, muszą dawać większe kompetencje swoim podopiecznym. Kiedy Donald Tusk powiedział o "tęczowych rewolucjonistach", idealnie pokazał skalę problemu, jaki mamy w opozycji. 

Wykluczamy mniejszości, nazywamy ruchy działające na rzecz praw człowieka rewolucją i jeszcze bardziej się dzielimy.

Może jestem dramatopisarzem, ale kiedy widzę, jak wśród moich rówieśników rośnie zainteresowanie skrajnymi partiami, takimi jak Konfederacja, boję się, jak będzie wyglądać sejm za 10 lat.

Nadzieja na lepsze jutro

Pierwszy oficjalnie wyoutowany polityk gej w USA Harvey Milk powiedział: – Bez nadziei życie nie jest warte życia. Więc ty i ty oraz ty – musisz dać im nadzieję.

Dlatego jeżeli boisz się wyjść przed szereg i zacząć działać, to przełam swoje bariery, nawet jeżeli ryzykujesz utratę wsparcia niekórych osób. Presja ma sens! Bez ciebie i tobie podobnych podstawowe prawa będą łamane.

Mimo wzrostu zainteresowania skrajnymi opcjami widzę też młodych ludzi reprezentująch europejskie wartości. Budzi się w nich odwaga, coraz więcej osób bierze udział w marszach równości. 

Strajki kobiet, strajki klimatyczne, ich głos coraz mocniej wybrzmiewa. Żeby nie ucichł, muszą go wspierać silne samorządy. 

Marzy mi się, żeby wiatr od morza, który wiał w sztandary Solidarności, zaczął wiać w żagle demokratycznego państwa prawa - otwartego i tolerancyjnego, wspierającego młodych i różnorodność.