
Zapadł wyrok w sprawie tragicznego wypadku, do którego doszło dwa lata temu w Szczytnie. Kierowca mustanga wjechał w wózek z bliźniakami, który prowadziła ich babcia. Jeden z chłopców zmarł, drugi doznał ciężkich obrażeń ciała i wciąż walczy o powrót do zdrowia.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
Kierowca, który wjechał w bliźniaki, został skazany
Adam D. we wtorek został skazany przez Sąd Rejonowy w Szczytnie na 4 lata i 6 miesięcy więzienia. Mężczyzna otrzymał ponadto zakaz prowadzenia pojazdów na 6 lat. Ma też zapłacić 100 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz żyjącego chłopca. Wyrok nie jest prawomocny.
Do tragicznego wypadku w Szczytnie doszło 25 kwietnia 2020 roku. Przypomnijmy, 54-letnia kobieta spacerowała z dwójką półtorarocznych wnucząt w wózku. Kiedy przeszła przez przejście dla pieszych, już na chodniku została uderzona przez samochód.
Za kierownicą forda mustanga siedział 29-latek. Według ustaleń policji mężczyzna nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze, stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w kobietę i wózek. Następnie samochód staranował ogrodzenie i uderzył w budynek.
Kierowca był trzeźwy. Kobieta doznała lekkich obrażeń, ale bliźniacy w ciężkim stanie trafili do szpitala dziecięcego w Olsztynie. Kilka dni później jedno z dzieci zmarło. Drugi z poszkodowanych, Bartek, przeszedł już kilka operacji, wciąż jest rehabilitowany i nadal walczy o powrót do sprawności. Chłopiec wymaga stałej opieki, nie poszedł do przedszkola.
Kierowca mustanga trafił do aresztu
Miesiąc po zdarzeniu Sąd Okręgowy w Olsztynie wydał postanowienie o tymczasowym aresztowaniu Adama D. Zaraz po wypadku Sąd Rejonowy w Szczytnie nie przychylił się do wniosku prokuratury i wobec kierowcy zastosował jedynie środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji połączonego z obowiązkiem stawiennictwa trzy razy w tygodniu w Komendzie Powiatowej Policji w Szczytnie.
Mężczyzna dostał też zakaz opuszczania kraju i prowadzenia pojazdów. Prokurator i pełnomocnik oskarżycielek posiłkowych złożyli zażalenie, które uwzględnił olsztyński sąd. W uzasadnieniu wskazano, że Adamowi D. zarzucono umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a stopień społecznej szkodliwości popełnionego przez niego czynu jest wysoki.
Adam D. został aresztowany na trzy miesiące. Wcześniej przyznał się do winy i wyraził skruchę. Na rozprawie zmienił jednak zdanie. Wyjaśnił, że w trakcie zatrzymania doradzano mu przyznanie się do winy, aby uniknąć surowej kary pozbawienia wolności. Adam D. w dalszej części rozprawy odmówił składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania.
– Na pierwszym terminie rozprawy oskarżony odczytał oświadczenie, w którym potwierdził, że kierował samochodem i uczestniczył w wypadku. Jednak jego zdaniem do zdarzenia doszło z przyczyn od niego niezależnych i on również jest ofiarą, a nie jego sprawcą – przypomina Olgierd Dąbrowski-Żegalski, rzecznik Sądu Okręgowego w Olsztynie.
Jak ustalili śledczy, feralnego dnia Adam D. wracał z pracy do domu. Mężczyzna jechał 60 km/h, a więc przekroczył dozwoloną prędkość. Do wypadku doszło w momencie, gdy wykonywał nieprzepisowy manewr wyprzedzania.
