Janusz Piechociński i Donald Tusk w KPRM
Janusz Piechociński i Donald Tusk w KPRM Fot. Michał Olech / naTemat

Janusz Piechociński, choć nie chciał, zgodził się wejść do rządu na stanowisko wicepremiera i ministra gospodarki. Paradoksalnie jednak jego pozycja w koalicji jest bardzo słaba. Zmian w umowie koalicyjnej nie będzie, chociaż nowy szef ludowców w czasie kampanii obiecywał jej renegocjację.

REKLAMA
Polska polityka, choć często przewidywalna, potrafi jeszcze zaskoczyć. Miesiąc temu mało kto przewidywał, że kilka tygodni później dojdzie do zmian w kierownictwie PSL, co automatycznie przełoży się na zmiany w rządzie. Po zwycięstwie Piechociński był nazywany wielkim wygranym.
Teraz to już przeszłość. Premier bardzo dobrze rozegrał zamieszanie w PSL. Agnieszka Gozdyra, prezenterka Polsat News na Twitterze napisała, że premier dał się Piechocińskiemu trochę pobawić, a potem pokazał PSL miejsce w szeregu.
Nowy prezes PSL przed wyborami przedstawił pomysł powołania trzech drużyn – politycznej, rządowej i parlamentarnej. Wolał aby Waldemar Pawlak pozostał w rządzie. Jego plan był prosty: jeździć po Polsce, dystansując się od prac rządu i przy okazji budować swoją pozycję w partii.
Pełniąc jedną z najważniejszych osób w państwie trudno będzie mu spotykać się z działaczami na terenie całego kraju. W resorcie gospodarki są spore zaległości. Andrzej Kublik w „Gazecie Wyborczej” w listopadzie pisał: Polsce grozi prawie 89 tys. euro kary dziennie, bo zwleka z wprowadzeniem nowej dyrektywy UE. Nie wiadomo też, czy od stycznia stanieje gaz, bo brakuje rozporządzenia o taryfach.
Łukasz Mężyk z serwisu 300polityka na Twitterze ironizował, że Piechociński jest już zakochany w Tusku. Ta złośliwość w jakiejś mierze jest prawdziwa. Umowa koalicyjna, wbrew zapowiedziom nowego ministra gospodarki, nie będzie renegocjowana. PSL nie wystosowało propozycji zmian w porozumieniu między PO a PSL, chociaż Piechociński zapewniał, że tak będzie. Mówił wręcz o audycie w koalicji.
Co więcej, Piechociński na poniedziałkowym spotkaniu z premierem miał przedstawić kilka scenariuszy. Na konferencji w KPRM Donald Tusk powiedział, że Piechociński jako wicepremier i minister gospodarki to jedyna propozycja, którą oficjalnie usłyszał.
Wszystkie te czynniki powodują, że Piechocińskiemu będzie bardzo trudno. To znakomity ekspert w sprawach infrastruktury, ale nigdy wcześniej nie był prezesem dużej partii. Jest zakładnikiem kilku partyjnych frakcji. Trudno będzie mu dystansować się od rządowych decyzji, a dotychczas często to robił. Jako minister i wicepremier będzie musiał wykazać daleko idącą powściągliwość. Pawlakowi zdarzyło się wprawdzie dystansować od prac Rady Ministrów, ale miał znacznie większe doświadczenie i silniejszą pozycję w partii.
Piechociński w Sejmie zdążył już zapowiedzieć serię spotkań z klubami opozycyjnymi. Waldemar Pawlak robił to wiele razy. Poza medialnym szumem nic z nich nie wynikło. Teraz będzie tak samo. Zapowiedź wicepremiera to najlepszy dowód na to, jak słaba jest jego pozycja.