
18-letnia Martyna Czyrniańska zaliczyła kapitalne wejście na parkiet w meczu Ligi Narodów z Belgią, ale nie udało się jej poprowadzić Biało-Czerwonych do wygranej na koniec turnieju w Quezon City. Rywalki ograły nasz zespół 3:2 (25:20, 15:25, 25:22, 22:25, 15:13) i może się okazać, że tego zwycięstwa zabraknie nam do awansu do ćwierćfinału rozgrywek. Polki czeka teraz kilka dni przerwy, a potem kluczowy turniej w Sofii.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
Polska reprezentacja starciem z Belgią kończyła drugi turniej Ligi Narodów, który rozgrywano w Quezon City na Filipinach. Biało-Czerwone przegrały w Azji z Japonkami (0:3) i Amerykankami (0:3), ale pokonały wyżej notowaną Tajlandię (3:2) i w drodze do ćwierćfinału rozgrywek potrzebowały wygranej z Belgijkami, która bardzo zbliżyłaby nas do awansu i wystąpu w Ankarze w lipcowych finałach.
Mecz rozpoczęliśmy od wyrównanej walki cios za cios, ale też dużej liczby błędów naszych siatkarek w ataku (4:4). Rywalki przycisnęły nas zagrywką dzięki Britt Herbots i nagle odskoczyły na prowadzenie 8:5. Nasz zespół szybko zniwelował przewagę rywalek, a duża w tym zasługa Martyny Łukasik i znakomitej gry Biało-Czerwonych w bloku (10:10). Trener Stafano Lavarini korygował grę siatkarek, bo początek partii nie był porywający.
Jego zespół bardzo słabo przyjmował zagrywkę, nie radził sobie w ataku i grał bardzo nierówno. Szybko Britt Herbots wyprowadziła Belgijki na prowadzenie 18:13, a na parkiet została posłana Martyna Czyrniańska. Niestety cały czas musieliśmy ścigać wynik, a po bloku na Olivii Różański zrobiło się 21:17 dla rywalek. Jeszcze Klaudia Alagierska trafiła na środku (23:20), ale partia uciekła po kolejnym nieudanym ataku Polek (20:25).
Sporo było do poprawy w naszej grze, ale udało się po przerwie złapać właściwy rytm gry. Bardzo dobrze serwowały Polki, rządziły na siatce, a Joanna Wołosz wreszcie mogła rozgrywać akcje. I efekt punktowy był aż nadto widoczny, Biało-Czerwone prowadziły już 8:2. Teraz to siatkarki Gerta Vande Broeka musiały odrabiać straty, a nasz zespół szedł po swoje jak po atakach Martyny Łukasik (12:7).
Znakomicie spisywała się też Olivia Różański, jej blok na Britt Herbots pozwolił nam odskoczyć na dystans sześciu punktów (16:10). A jeszcze kapitalnie na środku trafiła Klaudia Alagierska (18:12), po chwili długą wymianę zamknęła mocnym ciosem Olivia Różański (21:16). Po serii świetnych zagrywek Martyny Łukasik nasz zespół złapał wiatr w żagle, zdominował rywalizację na siatce i blokiem zamknął seta drugiego (25:15).
Podrażnione rywalki rzuciły się do walki od początku partii trzeciej i prowadziły już 5:2, a nasz włoski selekcjoner był po prostu wściekły. Mnożyły się błędy, brakowało dobrej zagrywki, nie istniała nasza gra w ofensywie, a Belgijki zadawały cios za ciosem i prowadziły już 12:6. Sygnał do ataku dała Martyna Czyrniańska, po jej atakach odrobiliśmy część strat, ale daleko było jeszcze od ideału (8:12).
Zwłaszcza że trafiała na skrzydle Britt Herbots, a jej koleżanki robiły swoje z godną podziwu konsekwencją (16:11, 20:16). Biało-Czerwone zerwały się do walki w samej końcówce, zadziałał blok i zrobiło się 18:21, a serwowała Joanna Wołosz. Niestety zryw nastąpił zbyt późno, nasze przeciwniczki miały bezpieczną przewagę (24:21) i domknęły seta po nieudanej zagrywce Weroniki Szlagowskiej (22:25). Reprezentacja Polski znów była pod kreską.
Partię numer cztery od świetnych zagrywek rozpoczęła Martyna Czyrniańska i szybko polska kadra zbudowała sobie przewagę (8:5). Szybko ją jednak roztrwoniła, a duża w tym zasługa znakomitej Britt Herbots (9:9). Zaczęły się wielkie emocje i walka cios za cios, Belgijki nie odpuszczały, ale i nasz zespół grał skutecznie i był skoncentrowany. Martyna Czyrniańska wygrała nam kontrę na 14:12, znów mieliśmy zapas, a emocje tylko rosły.
W kluczowym momencie seta Biało-Czerwone nie myliły się i nie zwalniały ręki (19:17), choć nie uniknęliśmy błędów. Ale i Belgijki nie były już tak regularne, nie potrafiły też zatrzymać Martyny Czyrniańskiej, która atakowała i serwowała z wielką klasą (23:19). W sukurs poszła jej Martyna Łukasik (24:21), a seta zamknęła na środku siatki rezerwowa Magdalena Jurczyk (25:22). Do wygranej brakowało nam jeszcze triumfu w partii numer pięć.
Tie-breaka Polki rozpoczęły znakomicie, a wielka w tym zasługa Martyny Czyrniańskiej. 18-latka dostawała piłkę za piłką, ponawiała ataki i kończyła wszystko, dzięki czemu nasz zespół prowadził już 4:1. Ale zaraz Britt Herbots doprowadziła do remisu 5:5 i trzeba było walczyć od nowa o przewagę. Na szczęście Martyna Czyrniańska poszła na zagrywkę, Polska znów miała zapas trzech punktów (8:5).
A nasza nastoletnia liderka nie zwalniała ręki, nękała Belgijki na siatce i zyskaliśmy cenną przewagę (10:6). Niestety znów pojawiły się błędy w ataku, popsute zagrywki i znów byliśmy na granicy (11:9). Włączyła się do ataku Martyna Łukasik (12:10), dorzuciła kolejne "oczko" Martyna Czyrniańska (13:12), szczęście było bardzo blisko. Niestety kluczowe okazały się ataki Britt Herbots i kapitalna zagrywka jej koleżanek. Belgia wygrała seta 15:13 i cały mecz.
Polskie siatkarki mają za sobą dwa z trzech turniejów Ligi Narodów, a na koncie cztery wygrane mecze i cztery porażki. Ostatnią odsłoną fazy interkontynentalnej w wykonaniu naszej drużyny będzie turniej w bułgarskiej Sofii (29 czerwca - 3 lipca 2022). To tam czeka nas decydująca walka o miejsce w ćwierćfinale Ligi Narodów i występ w turnieju finałowym w Ankarze. Ten zaplanowano na 14-17 lipca.
Belgia - Polska 3:2 (25:20, 15:25, 25:22, 22:25, 15:13) Sędziowali: Kang Joo-Hee (Korea Południowa), Carla Hoorweg (Australia) Widzów: ok. 4000
Polska: Joanna Wołosz, Weronika Szlagowska, Martyna Łukasik, Olivia Różański, Klaudia Alagierska, Kamila Witkowska, Maria Stenzel (libero) oraz Martyna Czyrniańska, Magdalena Jurczyk.
