
Dziennikarze telewizji TVN24 dotarli do dokumentów z których wynika, że kilka minut przed samą katastrofą doszło do usterki zwrotnicy oraz semafora. Dokumenty świadczą też o tym, że dyżurny kierujący ruchem powinien o usterce wiedzieć.
REKLAMA
Do usterki doszło w Starzynach i Sprowach. Jak podaje TVN, o usterce wiedział kierujący ruchem dyżurny. W dokumencie przeczytać można informację z godziny 20.40 (do wypadku doszło o 20.57): "Brak kontroli położenia rozjazdu nr 3/4 w położeniu minus". Świadczy to o tym, że jedna ze zwrotnic nie działa i nie może być przestawiona tak, by skierować jadący pociąg InterRegio na inny, właściwy dla niego pas ruchu.
W systemie przeczytać też można komunikat z godziny 20.48 z posterunku w Sprowach, świadcząca o tym, że dla nadjeżdżającego pociągu wygasł sygnał zezwalający na jazdę i podano sygnał zastępczy: "Usterka urządzenia SRK. Dla pociągu 31100/1 wygasł semafor wyjazdowy A, pociąg wyprawiono na Sz A".
Dotychczas, oskarżany o całe zajście oraz nieumyślne spowodowanie katastrofy był dyżurny kierujący ruchem na stacji w Starzynach. Ze względu na zły stan zdrowia, biegli psychiatrzy nie dopuścili jeszcze do przesłuchania mężczyzny. Prokuratorzy czekają na zgodę lekarzy, by postawić mu zarzuty.
Informacje telewizji oparte są na zapisach w księdze wypadków i incydentów IZ Kielce, linii nr 64 w której opisywane są wszelkie usterki urządzeń sterowania ruchem na tej linii. PKP odmawiają komentarza w sprawie odnalezionych dokumentów. Częstochowska prokuratura zapowiada oficjalne oświadczenie jeszcze dziś przed południem. Nie wyklucza, że zatrzymane będą kolejne osoby.