
Polscy koszykarze kadry 3x3 rozpoczęli w Antwerpii zmagania w koszykarskich mistrzostwach świata. Biało-Czerwoni w grupie C najpierw ograli pewnie Japonię 21:13, ale później ulegli aż 7:19 reprezentacji Holandii. Kolejne dwa mecze, kluczowe dla losów awansu do fazy pucharowej, nasz zespół rozegra już w piątek, rywalami będą Chińczycy oraz Łotysze.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
Polscy koszykarze kadry 3x3 na tegoroczne mistrzostwa świata wyruszyli jako rewelacja 2021 roku, trzecia drużyna ostatnich MŚ i jeden z kandydatów do medali w Tokio. Niestety igrzyska naszym koszykarzom się nie udały, po powrocie z Japonii pożegnano 39-letniego weterana Michaela Hicksa, a zespół rozpoczął pracę przed tegorocznym mundialem, który zaplanowano na 21-26 czerwca w Antwerpii.
W składzie naszej kadry znaleźli się: Przemysław Zamojski, Szymon Rduch, Paweł Pawłowski i Łukasz Diduszko. Biało-Czerwoni w grupie trafili na starych znajomych z igrzysk olimpijskich, a na początek stawili czoła Japończykom. I rozpoczęli mundial od pewnego zwycięstwa 21:13, grając zespołową i skuteczną koszykówkę. Rduch dwa razy trafił z dystansu, świetnie zbierał Diduszko, a grą kierował dobrze Zamojski.
Do stanu 12:12 walka była bardzo zacięta, a nasi koszykarze musieli odrabiać straty i ścigać dynamicznych rywali. Ale potem wskoczyli na wyższe obroty, a Japończycy tempa gry nie wytrzymali i nasi dokończyli robotę. Przemysław Zamojski mecz przypłacił rozbitą głową i nosem, ale dograł starcie do końca i pierwszy krok w stronę awansu został pewnie wykonany.
Drugim rywalem była Holandia, która okazała się dla naszej kadry bardzo wymagająca. Od początku musieliśmy gonić wynik (2:4), ale nasi koszykarze nie trafiali z prostych pozycji i nie potrafili wyrównać. A Jessey Voorn zaskoczył nas celną "dwójką" (7:3), potem dorzucił dwie świetne akcje pod koszem i Oranje mieli wysoką przewagę (9:3). Polacy nie trafiali, zwłaszcza z dystansu.
A rywale pewnie szli po swoje i punktowali nas po kontrach, co bardzo bolało. Brak skuteczności okazał się kluczowy, sami koszykarze podczas przerwy zauważyli, że potrzeba punktów. A Jessey Voorn znów trafił za dwa i na trzy minuty przed końcem Holandia prowadziła już 12:4. Niestety, do końca meczu Polacy byli bezradni, nie trafili żadnej "dwójki" i przegrali starcie 7:19.
W czwartek Biało-Czerwoni mają dzień przerwy, a w piątek czekają ich dwa decydujące mecze w grupie C. Najpierw zmierzymy się z Chinami (godzina 14:00), a potem czeka nas kluczowe starcie z Łotyszami (godzina 15:20) o awans do fazy pucharowej turnieju. Nasi koszykarze wciąż mogą wygrać zmagania w grupie, ale muszą liczyć na potknięcia rywali.
