
Największym problemem kolei jest "rozproszenie własności i odpowiedzialności spowodowana istnieniem wielu małych spółek" - ocenił Leszek Miller w programie Bogdana Rymanowskiego "Jeden na jeden". Były premier podkreślił, że nie wykorzystuje katastrofy kolejowej pod Szczekocinami politycznie gdyż nie wymienia nazwisk winnych wypadku. Jego zdaniem zawodzi przede wszystkim system organizacyjny.
REKLAMA
- Na miejsce zdarzenia przyjechali premier, ministrowie, ale kto widział tam kompetentnego urzędnika PKP - tak szef SLD odniósł się do pierwszych chwil po katastrofie kolejowej pod Szczekocinami. Jego zdaniem władze polskich kolei nie czują się winne. - Odpowiada za to wadliwy system organizacyjny. Każdy pociąg jest bowiem obsługiwany przez 4-5 spółek, które słabo ze sobą współpracują - twierdzi Miller.
Zapytany jaką widzi alternatywę wobec tego schematu, zapewnił, że na pewno nie może nastąpić powrót do jednej spółki z czasów PRL. - Ale rozproszenie własności i odpowiedzialności bije na alarm. Ten proces rozbicia nastąpił już po naszych rządach - zapewnił były premier.
Krytykował także rząd za sposób podchodzenia to problemu kolei. - Wykorzystujemy zdecydowanie za mało pieniędzy na koleje. Ta koalicja nie rządzi od 1000 dni, tylko już od ponad 4 lat i nie radzi sobie z tym problemem. Jest za krótko by oceniać samego ministra Nowaka, ale jeśli chodzi o koleje, to za czasów rządów PO i PSL, stopień upolitycznienia z klucza partyjnego przeszedł wszelkie dopuszczalne granice. Już w 2010 roku były sygnał ostrzegawczy, gdy nastąpiły zmiany w rozkładzie jazdy i z tego powodu pojawił się chaos na stacjach. A przecież za chwilę nadejdzie Euro 2012 - setki, a nawet tysiące kibiców będą zapewne chcieli skorzystać z naszych kolei - oznajmił szef SLD.
Zaprzeczył jakoby w ten sposób wykorzystywał politycznie katastrofę. - Możemy w ogóle o tym wypadku nie mówić. Nie jestem hieną. Nie wymieniam przecież nazwisk, a jedynie wskazuje na wadliwy system. Niedługo będę miał okazję wejść do pociągu i chciałbym mieć pewność, że dojadę na stację docelową.
Miller odniósł się także do propozycja Janusza Palikota do wspólnego działania oraz do zarzutu szefa RP jakoby miał w przyszłości wystartować z listy PO do Parlamentu Europejskiego.
- Dla nas punktem odniesienia są wyborcy i decyzje podejmujemy samodzielnie. To raczej Palikot jest cichym współpracownikiem Tuska, popiera chociażby reformę emerytalną. Będziemy czasem z nim współpracować z Ruchem Palikota, jak będą gotowe ustawy zgodne z naszym i jego programem.
Miller skrytykował także premiera, za to ,że ten nie zamierza się spotkać z kandydatem na prezydenta Francji, Francois Hollandem, który ma przybyć do Polski - Jeśli to prawda, to jest to wielki błąd. To może być przecież przyszły prezydent państwa francuskiego. Kiedy byłem szefem rządu, mimo ,że miałem dobre relacje z z Gerhardem Schröderem, to spotkałem się z wówczas z Panią Merkel, ubiegającą się o fotel kanclerza. Rozmawiać trzeba z każdym - podkreśla Miller.