Zniszczono 10 ambon w nadleśnictwie Tuszyma. Sprawcy okrzyknięci bohaterami
Zniszczono 10 ambon w nadleśnictwie Tuszyma. Sprawcy okrzyknięci bohaterami Fot. East News/Adrian Slazok/REPORTER

Do sytuacji doszło w Lesie Piątkowskim (w powiecie mieleckim) a o sprawie napisali leśnicy z Nadleśnictwa Tuszyma. Nieznani sprawcy zniszczyli 10 ambon. Przedstawiciele Nadleśnictwa ich czyn nazwali "aktem zuchwałego wandalizmu", ale internauci są dalecy od ostracyzmu względem sprawców. Nazwali ich bohaterami.

REKLAMA
  • 10 ambon zniszczonych w Nadleśnictwie Tuszyma.
  • Szkody wyceniono na 25 tysięcy złotych.
  • Policja szuka sprawców, a internauci im kibicują, podkreślając, że największym zagrożeniem dla polskich lasów są myśliwi.
  • Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google

    10 ambon w Lesie Piątkowkim zniszczonych

    "Przy pomocy pilarki, bardzo sprawnie, fachowo i szybko 'wycięli' urządzenia łowieckie" - poinformowało na Facebooku Nadleśnictwo Tuszyma. Większość ambon została podpiłowana w ten sposób, że zostały powalone na ziemię, a ich użytkowanie jest zupełnie niemożliwe. Myśliwi poszukują sprawców, którzy stoją za akcją. A ich działanie wskazuje na to, że całe wydarzenie zostało dokładnie zaplanowane i sprawnie wykonane.

    Internauci kibicują sprawcom

    Podczas gdy Nadleśnictwo ubolewa nad sytuacją, internauci wydają się zachwyceni nielegalną akcją. To tylko kilka z ponad tysiąca komentarzy.

    "Ojej i jak teraz zwierzęta sobie poradzą bez tych instalacji?".

    "Wielkie czyny wymagają wielkich działań".

    "Nadleśnictwo wyciągnijcie wnioski z tych wszystkich komentarzy! Nikt nie chce oglądać tych wieżyczek w lesie ani pupkaczy, co przedłużają sobie siusiaki strzelbami!".

    "To się nazywa wolontariat, a nie wandalizm. Takie g...na nie powinny nawet powstawać. Wielkimi łowcami chcą być, to niech z dołu z gołymi rękami startują, usiądę w pierwszym rzędzie na takim widowisku". Internauci podkreślają, że to wydarzenie to akt sprzeciwu wobec torturowania zwierząt, a lasów trzeba bronić przed myśliwymi, a nie przed zwierzętami odstrzeliwanymi z ambon.

    Pojawiają się także oskarżenia w stronę Lasów Państwowych. Komentujący zarzucają im "sprzedanie" lasów myśliwym. W komentarzach możemy przeczytać historie osób spacerujących po lesie, które przez myśliwych były pytanie, czy nie boją się do niego wchodzić.

    Obywatele uważają, że lasy stały się przestrzenią nieprzyjazną dla zwykłych ludzi i zwierząt, nazywając je "placem zabaw dla myśliwych".

    Sprawa została zgłoszona mieleckiej policji. Jak informuje Urszula Chmura, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Policji w Mielcu: "W sobotę wpłynęło zawiadomienie od członka zarządu Koła Łowieckiego "Łoś" w Mielcu. Dotyczyło zniszczenia 10 ambon, które wyceniono na 25 tysięcy złotych".

    — Obecnie trwają czynności mające na celu ustalenie sprawcy tego przestępstwa. Policjanci wykonali oględziny na miejscu i przesłuchują świadków — dodaje. Policja nie zdradza, czy i kogo podejrzewa o zniszczenia, a internauci wyrażają nadzieję, że sprawcy nie zostaną złapani.

    "No to radosnych poszukiwań. Jeśli mieli trochę oleju w głowie, to zaparkowali w odległości od miejsc, zamaskowali się porządnie i nie zabrali telefonów. Szukaj wiatru w polu. Nawet jeśli jakieś fotopułapki nagrały, to może niewiele pomóc" — pisze w odpowiedzi na post Lasów Państwowych jeden z internautów.

    Czytaj także: