
Profesor Magdalena Środa przyznaje na łamach "Gazety Wyborczej", że obawia się uroczystości upamiętniających śmierć robotników, na których ma pojawić się prezydent. Mają one zostać zakłócone przez chuliganów. Ocenia jednak, że nie można oddawać takich rocznic "ulicznym politykom" i pojawić się tam mimo przekleństw i gwizdów, by wezwać do kulturalnej debaty.
Magdalena Środa boi się, że pseudokibice zakłócą uroczystości upamiętniające robotników, którzy zginęli w starciach ze służbami PRL-u. Ocenia, że wulgarne zachowanie pojawia się wszędzie tam, gdzie są przedstawiciele PiS-u. Daje to pretekst, by w takich miejscach nie pojawiali się najwyżsi urzędnicy w państwie, którzy z reguły są celem ataków "ulicznych polityków". Jednak zdaniem działaczki Kongresu kobiet mimo nieprzyjemności powinni swoją obecnością dać świadectwo prawdzie i namawiać do kulturalnej i rzeczowej debaty.
Prof. Magdalena Środa
filozof
Środa przypomina Izabelę Jarugę-Nowacką, która pomimo regularnych ataków pojawiała się np. na Paradach Równości, czy Jerzego Buzka, który jako premier nie bał się wybrać na Śląsk, by przekonywać górników do reformy górnictwa. Filozof dodaje, że kontynuacją tego powinna być nasza obecność na demonstracji pod Zachętą, która w rocznicę śmierci prezydenta Gabriela Narutowicza ma się przeciwstawić mowie nienawiści.
Czytaj też: Gabriel Narutowicz. Nieodrobiona lekcja polskiej prawicy – pisze Paweł Piskorski
Do zakłóceń uroczystości dochodzi regularnie podczas obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Gwizdy i buczenia zakłóciły w tym roku uroczystości na Powązkach Wojskowych. "Jeśli taka sytuacja będzie się powtarzała, więcej nie będę brał udziału w rocznicowych uroczystościach" - zapowiedział gen. Zbigniew Ścibor-Rylski, prezes Związku Powstańców Warszawskich.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
