
Warszawska prokuratura w drobiazgowym śledztwie ustaliła, że były szef Samoobrony Andrzej Lepper 5 sierpnia 2011 roku popełnił samobójstwo, a do tej decyzji pchnęła go depresja spowodowana długami, kłopotami politycznymi i procesami sądowymi – donosi dzisiejsza "Gazeta Wyborcza".
Po śmierci Andrzeja Leppera w sierpniu 2011 roku często pojawiały się teorie mówiące o tym, że były lider Samoobrony nie popełnił samobójstwa, ale mógł zostać zamordowany. Ustalenia warszawskiej prokuratury, które poznała "Gazeta Wyborcza", zdecydowanie przeczą jednak takiej tezie.
"Gazeta Wyborcza"
Prokuratorzy dowodzą, że dawno nie było tak szczegółowego śledztwa. Na 70 stronach dokładnie opisali problemy, z jakimi zmagał się Lepper, a które spowodowały depresję. To nie tylko polityczny niebyt Samoobrony (przegrywając wybory z 2007 roku stała się bankrutem).
"Gazeta Wyborcza"
Kłopoty finansowe spowodowały nawet, że były wicepremier chciał, by podwładni sprzedali jego złoty zegarek. W końcu oddał go w zastaw za niespłaconą pożyczkę.
Czy ustalenia prokuratury rzeczywiście położą kres teoriom spiskowym? Bardzo wątpliwe. Dla niektórych Lepper wciąż pewnie pozostanie na liście tych, którzy zginęli, bo krytykowali rządy Donalda Tuska.
Źródło: "Gazeta Wyborcza"
