
Reprezentacja Belgii pokonała Walię w Brukseli 2:1 (2:0) w meczu 5. kolejki Ligi Narodów. Ten wynik oznacza, że Czerwone Diabły w niedzielę z Holandią walczyć będą o awans do półfinału rozgrywek, a nasz zespół w Cardiff zagra o utrzymanie w elicie. Walijczycy na razie mają trzy punkty mniej od naszej drużyny, więc muszą celować w triumf na koniec rozgrywek. A my musimy całą wypracowaną przewagę obronić.
Na stadionie Króla Baudouin'a w Brukseli w czwartkowy wieczór mierzyli się rywale Polaków i Holendrów w Lidze Narodów, czyli reprezentacje Belgii oraz Walii. Czerwone Diabły ścigają Oranje w drodze do półfinału rozgrywek, a Smoki z Wysp starają się wyprzedzić naszą kadrę i zapewnić sobie miejsce w elicie rozgrywek na kolejną ich edycję. Faworytem meczu byli oczywiście miejscowi, choć grali tym razem bez Romelu Lukaku.
Belgowie od początku atakowali i błyskawicznie rozstrzygnęli ten mecz. Najpierw w 10. minucie Michy Batshuayi dograł do Kevina De Bryune, który wpisał się na listę strzelców, a w 37. minucie gwiazdor Manchesteru City zrewanżował się koledze i tym razem asystował przy jego trafieniu. Walia miała już dwa gole straty i znalazła się w trudnej sytuacji, ale walczyła do samego końca. Zgodnie z etosem i charakterem ekipy Smoków.
Po zmianie stron Kieffer Moore wpisał się na listę strzelców w 50. minucie i dał nadzieję swojej drużynie na korzystny wynik. Ale Czerwone Diabły nie miały zamiaru odpuszczać do końca i szukały kolejnych goli. Te nie padły, Belgia dominowała przez cały mecz i zasłużenie wygrała 2:1. W niedzielę czeka ją starcie z Holandią o awans do półfinału Ligi Narodów. Na razie Oranje mają trzy "oczka" więcej, bo wygrali w Brukseli aż 4:1. Rewanż w Amsterdamie.
A nasz zespół czeka mecz o życie na Millenium Stadium w Cardiff z Walią. Biało-Czerwoni wypracowali trzy punkty więcej od Walijczyków, więc remis lub wygrana dadzą nam utrzymanie w elicie Ligi Narodów. Ale jeśli mecz wygrają rywale, to spadniemy do drugiej dywizji rozgrywek, w której dotąd nie graliśmy. Czeka nas więc prawdziwa próba ognia. Początek starcia o godzinie 20:45.
Belgia - Walia 2:1 (2:0) Bramki: Kevin De Bruyne (10), Michy Batshuayi (37) - Kieffer Moore (50)
Ciekawie było w Zagrzebiu, gdzie rywalizowały dwie czołowe ekipy grupy 1 elity Ligi Narodów, czyli Chorwacja i Dania. Skandynawowie mieli przewagę w tabeli, ale przegrali jedyny pojedynek w rozgrywkach właśnie z ekipą z Bałkanów, do tego na swoim terenie. W rewanżu znów wygrali Vatreni, a gole strzelili Borna Sosa i Lovro Majer, k†óry wszedł na boisko raptem kilkanaście sekund wcześniej. Dla Danii trafił Christian Eriksen. Chorwaci są liderem grupy 1.
Chorwacja - Dania 2:1 (0:0) Bramki: Borna Sosa (49), Lovro Majer (79) - Christian Eriksen (77)
Zadziwiający impas od początku Ligi Narodów zaprezentowali mistrzowie świata, czyli Francuzi. Les Bleus dwa razy zremisowali i przegrali dwa mecze, więc czartkowe starcie z Austrią na Stade de France było dla nich meczem ostatniej szansy. Nie w kontekście awansu do czwórki, ale zachowania miejsca w elicie. Trójkolorowi długo męczyli się z Austrią, ale wreszcie gola zdobył Kylian Mbappe, a wynik ustalił niezawodny Oliver Giroud.
Francja - Austria 2:0 (0:0) Bramki: Kylian Mbappe (56), Oliver Giroud (65)
Zobacz także
