Czym wyróżnia się Australian Open na tle innych turniejów Wielkiego Szlema? Różnicę robią na pewno barwni, niekiedy wręcz fanatyczni kibice.
Czym wyróżnia się Australian Open na tle innych turniejów Wielkiego Szlema? Różnicę robią na pewno barwni, niekiedy wręcz fanatyczni kibice. Flickr.com

Jaki był tegoroczny turniej Australian Open? Co z niego zapamiętamy? Na pewno niesamowite dwa ostatnie mecze turnieju męskiego. Do tego pierwszy w karierze triumf Wiktorii Azarenki. A, były jeszcze kontrowersyjne decyzje arbitrów. Barwne wypowiedzi. Były też mecze, o których wszyscy jak najszybciej chcielibyśmy zapomnieć. NaTemat prezentuje swoje The Best of Australian Open. To takie nasze tenisowe Oscary.

REKLAMA
Podobnie jak w czasie słynnej amerykańskiej ceremonii, także i u nas wyróżnimy szereg kategorii. I podobnie jak twórcy Oscarów, także i my te najważniejsze zostawimy na koniec.
Najbarwniejsza pomeczowa wypowiedź
Wygrywa Andy Murray. Tradycyjnie po najważniejszych meczach wywiady ze zwycięzcami przeprowadzał były amerykański tenisista Jim Courier. Podszedł więc po meczu do Szkota i zapytał, jak będzie się regenerował. Murray tylko spojrzał i odpowiedział: - Jim, a które miejsce możesz mi polecić?
Największa rewelacja turnieju
Japończyk Kei Nishikori. Jak dotąd jego kraj kojarzyliśmy głównie z sumokami, skoczkami narciarskimi, łyżwiarzami figurowymi i szybkimi, ewentualnie jakimś piłkarzem. Tymczasem Nishikori, który od roku czyni stałe postępy, potrafił pokonać niedawnego finalistę turnieju Jo-Wilfrieda Tsongę i przegrał dopiero w ćwierćfinale z Murrayem. Tu można go poznać od nieco innej strony:
Najśmieszniejszy komentarz w internecie
Po wielkim finale. Napisał to internauta, który regularnie gra w piłkę a rakiety tenisowej w dłoni raczej nie uświadczył:

Tenisiści na bank nie robią nawet pięciu kilometrów w ciągu meczu i ich wysiłek jest rozłożony. Wielkość najlepszych tenisistów polega na ich umiejętnościach technicznych, a nie fizycznych. Dlatego taki Nadal jest tysiąc razy lepszym sportowcem niż taki Rybus (biorę go za przykład), ale jest gorszym atletą, bo uprawia inny sport, który wcale nie wymaga mega przygotowanie fizycznego. W tenisie ważna jest głowa, technika i precyzja, przygotowanie fizyczne jest mniej ważne. W piłce to przygotowanie jest jedną z ważniejszych części sportu, zaraz za techniką i taktyką. Tenis tylko wygląda na męczący, a tak naprawdę to tenisiści po meczach są bardziej zmęczeni psychicznie niż fizycznie.

Najgorsza relacja internetowa
W czasie męskiego finału z uwagą obserwowaliśmy relacjonowanie meczu na największych portalach. Jeden z nich, taki na "O" i 4 litery, zarówno na swojej stronie jak i facebookowym fanpage'u więcej uwagi poświęcał spotkaniu o 3. miejsce piłkarzy ręcznych - starciu Hiszpanii z Chorwacją, które jednak interesowało wyłącznie fanatyków szczypiorniaka, a również dla losów kadry Bogdana Wenty nie miało żadnego znaczenia. Oto, jak ważna jest świadomość tego, co jest najciekawsze, co zainteresuje ludzi.
Najlepszy gem
Tu wygrany może być tylko jeden. Gem z meczu brytyjsko-francuskiego pomiędzy Murrayem a Llodrą. Losy seta w zasadzie były już rozstrzygnięte, więc obaj panowie mogli pozwolić sobie na szczyptę ekstrawagancji w grze. Trzeba przyznać, że efekt był znakomity:
Największy skandal
To, że występujące w finale kobiety dostały za swój wynik w turnieju takie same pieniądze jak mężczyźni grający o tytuł. Porównajmy. Azarenka ograła Szarapową łatwo, 6-3 6-0, a panie na korcie spędziły ledwie 82 minuty. Nadal z Djokoviciem biegali przez 353.
Najnudniejszy mecz
Wszyscy, którzy oglądali mecz IV rundy Agnieszki Radwańskiej z Julią Georges, stawili się zapewne po jego zakończeniu przy kasach z żądaniem zwrotu kosztów biletu. Polka wygrała 6-1 6-1, a mecz trwał 54 minuty. Niemka grała tak, jakby punkty przyznawało się za uderzenia w siatkę i w aut. Jeżeli chcecie zmarnować 12 minut swojego życia, koniecznie kliknijcie poniżej:
Najgłośniejszy mecz
Nie, nie chodzi o to że tyle się o nim mówiło. W tej kategorii wygrywa zdecydowanie finał kobiet, starcie Wiktorii Azarenki z Marią Szarapową. Obejrzyjcie, raczej - posłuchajcie, a zrozumiecie dlaczego:
Najbardziej dramatyczny mecz
Zdecydowanie finał Djokovicia z Nadalem. Posługując się analogiami do filmu, to była taka uniwersalna przypowieść o ludzkiej odporności na ból, o przezwyciężaniu słabości. Poza tym to był też najdłuższym mecz z historii turnieju. I najdłuższy finał wielkoszlemowy w historii tenisa.
Najlepszy mecz
Akademia też czasami ma taki problem, gdy w jednym roku powstają dwa genialne filmy, a nagroda główna jest jedna. Ale jako że wyżej wspomniany finał był meczem lekko nierównym, za to wyreżyserowano go przednio, dlatego Oscar for the best match goes to ... Mimo wszystko półfinał Djokovicia z Murrayem, wygrany w pięciu setach przez tego pierwszego. Obaj wspięli się na swoje wyżyny, zagrali wiele piłek wygranych i, jak na takie tempo gry, bardzo mało psuli.: