Lopez na okładce grudniowego "Vogue'a". Opowiedziała o rodzinie i polityce
Lopez na okładce grudniowego "Vogue'a". Opowiedziała o rodzinie i polityce Fot. Chris Pizzello/Invision/East News

Jennifer Lopez to jedna z najbardziej znanych i lubianych gwiazd światowej estrady. Teraz została gwiazdą okładki grudniowego wydania amerykańskiego "Vogue'a". W najnowszym wywiadzie artystka opowiedziała o byciu dojrzałą kobietą, małżeństwie z Benem Affleckiem, nadchodzącym albumie, nowym filmie. Wypowiedziała się także na tematy polityczne.

REKLAMA
  • Jennifer Lopez to bez wątpienia gwiazda światowego formatu. Newsy z jej życia zawodowego, jak i prywatnego, obserwują miliony fanów na całym świecie
  • Niedawno media spekulowały na temat rzekomego kryzysu w jej małżeństwie
  • Teraz wokalistka została gwiazdą grudniowego wydania "Vogue'a", w którym udzieliła wywiadu. Lopez wypowiedziała się w ważnych dla niej tematach
  • "Wiem, czego chcę, i sama decyduję o tym, jaki będzie mój następny ruch" – poinformowała Lopez w trakcie wywiadu
  • Jennifer Lopez zawsze szła za głosem serca. Jednak w najnowszym wywiadzie dla magazynu "Vogue" dowiadujemy się, że świeżo upieczona małżonka jest silna jak nigdy dotąd. Nareszcie osiągnęła coś, o czym od dawna marzyła, a mianowicie... prawdziwe szczęście.

    Małżeństwo z Benem Affleckiem. "Nie wszyscy mają takie szczęście"

    Rozmowa rozpoczęła się od tematu jej związku z aktorem. Lopez przyznała, że nigdy ani ona, ani jej mąż Ben Affleck, nie przypuszczali, że ich drogi jeszcze kiedykolwiek się połączą. "Straciliśmy się i odnaleźliśmy się na nowo, ale nie chcemy dyskredytować wszystkiego, co wydarzyło się w międzyczasie" – poinformowała.

    Gwiazda stwierdziła, że w dużej mierze, przyczyną rozpadu ich poprzedniej relacji były media. To było dwadzieścia lat temu, oni byli młodzi i zakochani, jednocześnie chcieli, żeby WSZYSCY o tym wiedzieli. "Nie spodziewaliśmy się, że zostanie to wykorzystane przeciwko nam" – dodała. Pomimo tego, według zasady "co ma być, to będzie" ścieżki pary ponownie się połączyły w jedną, którą wspólnie doszli do ślubnego ołtarza.

    "Nie wszyscy mają takie szczęście. Czasem dojrzewacie w różnym tempie, coraz bardziej się od siebie oddalając. Mieliśmy szczęście, że trafiliśmy na siebie w odpowiednim miejscu i czasie" – zdradziła. A wszystko zaczęło się od jednego maila, którego JLo otrzymała od Afflecka (świeżego singla) zaraz po rozstaniu z Alexem Rodriguezem.

    Aktor wówczas chciał potwierdzić wypowiedź dotyczącą ich relacji sprzed lat. Jeden mail zamienił się w całą korespondencję. Od słowa do słowa doszło do pierwszego spotkania, potem kolejnych, aż ostatecznie postanowili dać sobie drugą szansę.

    JLo zmieniła nazwisko po ślubie. Tak naprawdę nazywa się Jennifer Lynn Affleck

    Artystka w trakcie rozmowy odniosła się do fali hejtu jaka spadła na nią po zmianie nazwiska z panieńskiego, na nazwisko męża. Jennifer Lopez, a właściwie już Affleck przyznała, że oboje z mężem marzyli o tradycyjnej ceremonii, rodem z bajki.

    Uważam, że to bardzo romantyczne. Zrobiłam to dla siebie. Dla świata pozostanę przecież Jennifer Lopez (...) Nasza miłość ma w sobie coś bajkowego. „I żyli długo i szczęśliwie...” – kontynuowała żartobliwie.

    Jennifer Lopez

    w wywiadzie dla magazynu "Vogue"

    Dojrzała kobieta. "W końcu mam poczucie, że jestem Panią swojego losu"

    Warto przypomnieć, że Jennifer Lopez mimo znakomitej figury i fenomenalnego wyglądu, w tym roku skończyła 53 lata. Jednak, jak przyznaje, nigdy nie była szczęśliwsza. W trakcie wywiadu opowiedziała o najnowszym filmie "Atlas", w którym gra rolę naukowczyni walczącej ze zbuntowanymi robotami w odległej przyszłości.

    Artystka zdradziła szczegóły pracy nad jej najnowszą płytą, która będzie "najbardziej osobistym projektem" jaki zrealizowała do tej pory.

    "W końcu mam poczucie, że jestem panią swojego losu. Wiem, czego chcę, i sama decyduję o tym, jaki będzie mój następny ruch (...) Ten album to dla mnie esencja tego, kim jestem jako osoba i jako artystka. Wiele osób myśli, że wie o mnie wszystko, ale zwykle tak naprawdę nie mają o nim pojęcia. Chcę opowiedzieć swoją historię własnymi słowami" – poinformowała.

    Jennifer Lopez o polityce i trudnych początkach kariery. "Niezabieranie głosu to wybieranie strony oprawcy"

    Mimo że nigdy nie angażowała się w politykę, artystkę na początku jej kariery bardzo mocno dotknęła fala hejtu i rasizmu. Lopez wówczas myślała, że jej zdanie nikogo nie będzie obchodziło, a tym samym nic nie zmieni. Od tamtej pory wiele się zmieniło i artystka wybiera działanie, a nie milczenie.

    Gdy zaczynałam swoją karierę, musiałam mierzyć się z falą seksistowskiej, rasistowskiej i klasistowskiej krytyki. Miałam poczucie, że nikogo nie interesuje moje zdanie na temat tego, jak wygląda nasz kraj, więc wybrałam milczenie. Dziś wiem, że niezabieranie głosu to wybieranie strony oprawcy.

    Jennifer Lopez

    w wywiadzie dla magazynu "Vogue"

    Gwiazda bardzo aktywnie angażuje się w pomoc nieudokumentowanym imigrantom z Ameryki Środkowej i Południowej. Pomaga także amerykańskim rodzinom, które zostały podzielone przez politykę.

    "Uczę moje dzieci, żeby nie bały się zabierać głosu. Chociaż jednocześnie mam poczucie, że nie muszę im tego mówić. Gdy patrzymy z Benem na nasze dzieci, widzimy przyszłość naszego kraju. Oni nie boją się mówić o tym, co wymaga zmiany. Nie boją się także być tą zmianą" – podkreśliła Lopez.