Sejm będzie obradował 3 razy w miesiącu. Powodem są wybory
Sejm będzie obradował 3 razy w miesiącu. Powodem są wybory Fot. Piotr Molecki / East News

Sejm w roku wyborczym będzie obradował wyłącznie trzy razy w miesiącu. Opozycja jest oburzona, bo jak twierdzą politycy, to utrudni im zdobycie elektoratu. Ich zdaniem ograniczenia zaburzą także pracę organu.

REKLAMA
  • Redukcja jest drastyczna, bo w poprzednich latach posiedzenia były organizowane 6 razy w miesiącu
  • Liczba posiedzeń jest zdaniem polityków opozycji próbą ograniczenia ich obecności w sejmie
  • Kancelaria Sejmu ustosunkowała się do zarzutów i informuje, że terminarze w razie potrzeby będą uzupełniane o dodatkowe posiedzenia
  • O tym, że posiedzenia będą ograniczone, posłowie dowiedzieli się 15 listopada. Zresztą już wówczas trzydniowe posiedzenie zostało skrócone o jeden dzień. Prawdziwie drastyczne cięcia w liczbie obrad mają jednak nastąpić dopiero z nowym rokiem. Wówczas posiedzeń ma być o połowę mniej niż w latach ubiegłych.

    Sprawę na łamach "Rzeczpospolitej" głośno skrytykowali politycy opozycji. – Byłam w szoku, gdy to zobaczyłam. To skandal! Przed nami wybory i kampania wyborcza. PiS zrobi wszystko, żeby opozycja była jak najrzadziej pokazywana w Sejmie – przekazała Joanna Scheuring-Wielgus.

    Krytyczny głos w sprawie wyraził także wiceszef PO Borys Budka, który powiedział, że redukcja liczby posiedzeń będzie miał swoje konsekwencje.

    – Znając praktykę PiS, będzie chaos. Posiedzenia będą dostosowywane do prac rządu (...) Za naszych czasów posiedzenia Sejmu odbywały się dwa razy w tygodniu. Był tydzień sejmowy i tydzień prac w okręgach. Każde głosowanie dla Kaczyńskiego będzie problemem. PiS musi mobilizować wyborców i będą chcieli dawać jak najmniej areny politycznej opozycji, a Sejm jest taką areną – skomentował Budka. Jak wynika z harmonogramu prac sejmowych, pięć i sześć posiedzeń w miesiącu zaplanowano wyłącznie w styczniu i lipcu. W pozostałych miesiącach przewidziano po trzy spotkania.

    Gazeta.pl podaje, że Kancelaria Sejmu nie widzi problemu w ograniczeniach dostępnych w harmonogramie. Na pytanie tej sprawie odpowiedziano, że w sytuacjach, w których wystąpi taka potrzeba, terminarz posiedzeń jest uzupełniany. Tak zresztą było wielokrotnie wcześniej. Zapewniono również, że nie ucierpi żadna z istotnych ustaw, ponieważ będą uchwalane w wyznaczonych terminach.

    Kampania wyborcza ruszy na całego

    Od stycznia możemy spodziewać się znacznie większej aktywności polityków w przestrzeni publicznej. Niebawem ruszy na całego kampania wyborcza, a co za tym idzie, politycy będą chcieli zaprezentować się przy każdej możliwej okazji.

    Płaszczyznę do tego zrobiło sobie już Prawo i Sprawiedliwość, które regularnie organizuje Jarosławowi Kaczyńskiemu spotkania ze swoimi zwolennikami. Te niekoniecznie przynoszą zamierzony efekt, czego dowodem są przebijające się do mediów cytaty.

    Kaczyński wielokrotnie na spotkaniach obrażał osoby LGBT+, a ostatnio oberwało się także bezdzietnym kobietom, którym prezes PiS zarzucił, że nie mają dzieci, bo piją.

    Partia rządząca może podejmować drastyczne ruchy, ponieważ niezmiennie, od miesięcy spada jej poparcie. Jak mówił w naTemat dr hab. Rafał Chwedoruk, nie ma złudzeń, że jeśli nie wydarzy się coś nadzwyczajnego, Prawo i Sprawiedliwość będzie musiało oddać władzę opozycji.

    – Wyniki PiS-u są stabilne, ale na poziomie, które daje minimalne szanse szczęśliwego zbiegu okoliczności, dzięki któremu PiS mógłby utrzymać władzę. Wiele wskazuje jednak na to, że takiego zbiegu okoliczności nie będzie, dlatego to opozycja przejmie władzę – komentuje politolog i wyjaśnia, że szczęśliwym zbiegiem okoliczności byłby na przykład koniec wojny w Ukrainie. Na to jednak się nie zanosi – komentował politolog.